Dlaczego drogocenny…
Żyjemy w świecie przedmiotów.
Nie sposób wyobrazić sobie istnienia bez materii, bo przecież sami jesteśmy jej częścią. Jednak niektórym elementom nadajemy czasem zbyt dużą ważność. Nawet większą, niż ta, która powinna należeć się człowiekowi. Skoro można zabić drugiego, by zdobyć coś materialnego…
Wiele czynności wykonujemy mechanicznie, bez głębszego zastanowienia. Dlaczego jednak na widok jednej rzeczy aż oczy nam się świecą, a drugiej, podobnej, nie zauważamy?
Jednym z wytłumaczeń jest fakt, że za tą pierwszą kryje się coś więcej.
Jest jej mniej, co czyni ją bardziej unikalną. Za tym idą pozostałe konsekwencje – możemy wymienić ją na dużo innych rzeczy. A przecież im więcej się posiada, tym chyba lepiej. Nie dla każdego, ale chyba dla większości osób.
Stan posiadania jest bardzo ważny. Czy jednak idzie to w parze z wolnością wobec tego, co się posiada? Kto rządzi w tym duecie: my, czy przedmioty? Teoretycznie my, ale czy aby na pewno. Czy jesteśmy naprawdę wolni wobec tego, co mamy teraz, co jest naszą własnością?
Im większa wolność wobec rzeczy, tym więcej miejsca na prawdziwą radość z tego, co się ma. Zamiast wciąż gonić za tym, czego jeszcze nie mamy, może warto zobaczyć to, co już jest.
Jeśli jest w nas wolność, to może nie potrzebujemy aż tak wiele? Pytanie, na które nie tak łatwo znaleźć odpowiedź…
"Pewien sannyasi przybył w okolice jakiejś wsi i rozłożył sie pod drzewem, żeby spędzić noc. Nagle przybiegł do niego jeden z mieszkańców osady i rzekł:
- Kamień! Kamień! Daj mi drogocenny kamień!
- Jaki kamień? – zapytał sannyasi.
- Wczoraj w nocy ukazał mi się we śnie Pan Śiwa - powiedział wieśniak - i zapewnił mnie, że jeśli wyjdę o zmroku za wieś, spotkam tam pewnego sannyasi, który da mi drogocenny kamień, dzięki czemu stanę się na zawsze bogaty.
Sannyasi poszukał w torbie i wyjął kamień.
- Prawdopodobnie chodzi o to – rzekł dając kamień wieśniakowi. – Znalazłem to w lesie, na ścieżce, kilka dni temu.
Oczywiście, możesz go sobie zatrzymać.
Człowiek patrzył na kamień ze zdumieniem. To był diament!
Być może, największy diament świata, gdyż był wielki jak dłoń mężczyzny.
Wziął diament i odszedł. Przez całą noc przewracał się na łóżku, nie mogąc zasnąć. Następnego dnia, o świcie, pobiegł obudzić sannyasi i rzekł mu:
- Daj mi bogactwo, które pozwala ci z taką łatwością pozbyć się tego diamentu."
Anthony de Mello "Śpiew ptaka"
Co teraz?
Podziel się tym wpisem ze znajomymi! |







Bardzo niedawno czytałam tę opowieśc i tez mnie w podobny sposób “uderzyła”…