To cieszy i daje siły.
Co jakiś czas otrzymuję listy od czytelników mojej strony i od tych, którzy zdecydowali się na trochę lepsze poznanie tego, co myślę, jak patrzę na świat i mojego życia, o którym więcej napisałem w swojej książce
Przestałem już zamiatać pod dywan wszelkie słowa uznania w imię skromności. Cieszę się tym, co mi się udaje i chwalę się, by dowiedzieli się o tym inni.
Dlatego z radością przytaczam słowa z listu Danuty, która przeczytała książkę i na gorąco napisała do mnie kilka słów:
Witaj:)
Piszę, aby wyrazić swoje szczere uznanie i pogratulować Ci naprawdę dobrej książki.:)
Przeczytałam ją z zapartym tchem , a właściwie to połknęłam bez popicia, niczym specjalną kapsułkę niosącą w sobie obietnicę UZDROWIENIA MOJEGO mocno potarganego ŻYCIA.
Przyznam szczerze, że chociaż treści zawarte w książce, a ściślej jej główne przesłania, nie są mi obce, gdyż dużo czytam, w tym książek o zbliżonej tematyce, to jej lektura była dla mnie prawdziwa UCZTĄ DLA DUCHA…… :)
To swoiste kompendium uporządkowanej wiedzy o podstawowych prawach wszechświata, przewodnik dla tych , którzy zbłądzili na szlaku życia, a chcą znaleźć drogę powrotną do swego ,,wewnętrznego domu"- czyli między innym dla mnie. Nie sposób nie zauważyć, że książka jest napisana pięknym, klarownym i zrozumiałym dla większości odbiorców językiem.
Głębię jej treści podajesz niczym ,,duchową strawę" w wytwornych i estetycznych naczyniach niezwykłych metafor i ciekawych skojarzeń.
Dziękuję Ci Piotrze za tę lekturę. Mam nadzieję, że zainspiruje mnie do twórczego działania.
Już w tej chwili wniosła odrobinę światła do tunelu mojego życia.
Największą jednak sztuką jest zastosowanie tej cennej WIEDZY w praktyce. Wszyscy o tym doskonale wiemy.
Pozdrawiam serdecznie.
Danuta
Za te słowa bardzo dziękuję i cieszę się, że moje życie, myśli, doświadczenia z drogi i małe odkrycia działają na innych. I to działają całkiem dobrze:)
Piotr – odkrywca
Kolejne się spełnia:)
Marzenie nie musi być czymś niezwykłym.
To może być jeden z celów, jakie sobie obraliśmy. Wtedy dążenie do jego osiągnięcia staje się ciekawsze. Chodzi przecież o marzenie, czyli coś magicznego.
Dziś wróciłem z kolejnej podróży, zrobiłem kolejny krok, przybliżający mnie do spełnienia dawno zapisanego celu, który jednocześnie jest moim marzeniem.
Jaki?
Sam przeczytaj. Napisałem o tym na Stronie Spełnionych Marzeń:))
Piotr – Odkrywca
Kiedy myślisz, że nie dasz rady.
Czasem wydaje się, że to, co nas czeka, przerasta nas, przekracza nasze siły, czy możliwości. A to wcale nieprawda. Przynajmniej nie zawsze. Jak to sprawdzić?
Trzeba usiąść, bo na stojąco niewygodnie się pisze:)
Potem chwycić w dłonie zeszyt, długopis i zapisać to, co nas czeka. Rozłożyć to na najmniejsze części, by przestało straszyć wielkością.
Zbyt często myślimy o przeróżnych sprawach patrząc na nie jako zbitą całość. Wiadomo, że kiedy stoimy przed wysoką górą ( kto był kiedykolwiek w górach, wie o czym piszę) to ona może przerazić. Bo jak wspiąć się na Świnicę, czy Granaty, kiedy ich nawet z dołu nie widać?
Trzeba wziąć do ręki mapę, przejść trasę swoim palcem i wzrokiem, a potem… podzielić ją na mniejsze etapy. Co jakiś czas odpoczywać i sprawdzać na mapie, jak daleko już zaszliśmy i ile mamy za sobą – to ostatnie dodaje sił, bo jest dowodem na to, że możemy:)
Jeśli stoisz przed wyzwaniem, które aż krzyczy swoją wielkością, rozbierz go:) na części mniejsze. Niech stanie "nagie" przed Tobą i pokaże swoje piękno.
Wiem, że niektórzy boją się nagości, ale takie porównanie to mój pomysł. Możesz wybrać inne. Ja lubię nagość. Kontempluję piękno. Bo jest co podziwiać.
To, co mnie czeka, też jest piękne, choć nowe, mało znane, wymagające nauki, zdobycia nowych umiejętności, przełamania blokad i lęków. Ale już teraz wiem, że ta góra warta jest nie tylko zdobycia. Wszystkie jej szlaki są niesamowicie piękne i wypełniające radością, harmonią i pokojem.
Wyruszając w drogę, życzę sobie i Tobie, byśmy nie patrzyli zbytnio do przodu. Tu, gdzie jesteśmy teraz, jest wystarczająco dużo widoków do podziwiania i kamieni do przeskoczenia. Po co od razu przekraczać całą górę:))
Pozdrawiam,
Piotr – odkrywca
Jak słoma stała się drzewem….
Tytuł wymyślony na poczekaniu:)
Oddaje jednak sens tego, o czym w kilku słowach pragnę wspomnieć.
"Dziś jest 30 maja 2010 roku. Koniec procesu utrwalania czynności: 29 sierpnia 2010 roku."
Będę sobą:)
To takie proste a zarazem tak bardzo trudne.
Być sobą.
To znaczy kim?
Jeśli przez całe życie grałem kogoś innego, to skąd mam wiedzieć, kim jestem?
Tego zapisu nie da się wymazać, dlatego odpowiedzi należy szukać w sobie. Tam jest płomień naszego istnienia. Tam są odpowiedzi na pytania dotyczące mojego życia.
Trzeba jednak czasem zjechać z autostrady życia, nad jezioro spokoju, zaparzyć dobrą kawę, poczuć jej smak, zapach, wsłuchać się w ciszę i pozwolić przemówić temu, co w nas ukryte, zapomniane, zagłuszane i niechciane.
Na pewno się uda.
Jeśli nie za pierwszym razem, to na pewno za jednym z kolejnych. Może, gdy zobaczymy, jacy naprawdę jesteśmy, przestaniemy się porównywać z innymi, docenimy siebie, to co potrafimy, czujemy, myślimy. Okaże się, że po prostu jesteśmy inni. Nie lepsi, nie gorsi, a najzwyczajniej w świecie inni. A to przecież nic, czego powinniśmy się wstydzić. Wręcz przeciwnie.
To coś, co nas wyróżnia i czyni nas wyjątkowymi istotami – mieszkańcami planety Ziemia.






