Nie poddawaj się!

Partnerzy

Wejdź i skorzystaj z pomocy.
logo czyste
Pomóż sobie i innym
w odkryciu życiowej drogi

Zapisz się
a otrzymasz 70 kroków, które pomogą ci zmienić swoje życie na lepsze!
Kategorie
Strona, która odpowiada:)
Ciekawe książki!

1. Zobacz, co się dzieje
est
gdy swoje życie opierasz na przekonaniach...
Sprawdź sam.

2. Kup tę książkę
poznaj samego siebie
i zacznij żyć pełnią życia!

3. Poznaj prawa jakimi rządzi się wszechświat!

odwieczne prawa zycia
Tutaj dowiesz się więcej


4. Nie płacz nad sobą. Weź się w garść!

wez sie wq garsc

Skorzystaj z pomocy...

5.

Czy wiesz o czym pomyślisz za chwilę?

Moc pozytywnego myślenia - Katarzyna Ostrowska

Zacznij od kierowania myślami Tu i Teraz.


Sporo nas:)
Users: 4 Goście, 1 Bot
Licznik od 20.02.2010 r.

postheadericon Jak łódź podwodna

Bądź jak łódź podwodna najnowszej generacji!


Kiedy płyniesz przez życie, jak najczęściej korzystaj z pełnego zanurzenia w tym, co robisz w danej chwili. Jeśli chcesz sprawdzić, czy nie zboczyłeś z kursu, wysuń peryskop, zerknij na radar, ale nie wynurzaj się za często.

Jeśli będziesz płynął pół na pół zanurzony i wynurzony, dopadną Cię wrogie Twoim celom i marzeniom, wątpliwości, nieprzychylnie nastawieni ludzie, logiczne argumenty za niewykonalnością zadania, które właśnie realizujesz.
Poza tym niesprzyjająca pogoda – myśli, słowa, obrazy, które nie harmonizują z Twoją obecną wizją, działaniem, myśleniem i odczuciami.

Po co niepotrzebnie zużywać energię na walkę z nimi, skoro możesz w 100% poświęcić się konkretnej czynności, którą wyznaczyłeś sobie na drodze do celu?

Ja tak robię i powiem Ci, że ma to niesamowitą moc sprawczą. Pozbawiony wątpliwości co do tego, czy osiągnę cel, czy też nie, zajmuję się małym odcinkiem drogi. Jednocześnie od czasu do czasu wyobrażam sobie idealne zakończenie mojej obecnej pracy, które nastąpi za kilka godzin, bądź kilka dni. Mając to na uwadze, dostrajam umysł do wszystkiego, co może mi w tym pomóc, a on przesiewa cały arsenał zdarzeń, ludzi, myśli, by zatrzymać tylko te, które mi sprzyjają okażą się właściwe.

Polecam pełne zanurzenie, co nie jest łatwe na początku stosowania tej techniki. Z czasem jednak docenisz ją i zyskasz mnóstwo energii, którą będziesz mógł przeznaczyć na realizację nowych pomysłów i cieszenie się chwilą, która właśnie trwa, a nie tą, która dopiero nadejdzie. Gdy przyjdzie na nią czas, Twoja radość będzie podwójna.

Piotr – odkrywca

postheadericon Jak wstawać wcześnie rano i mieć dużo energii

Cieszę  się, że mogę przekazać czytelnikom mojej strony artykuł, którego autorem jest Krzysztof Więcek. Mam nadzieję, że każdemu, kto ma problemy z unormowanie swojego snu i czasu pracy, przyniesie on wymierne korzyści i wpłynie na poprawę życiowej efektywności.

Zapraszam do lektury:


Czy zastanawiałeś się kiedyś co powoduje, że niektórzy potrafią wstawać wcześnie rano? Czy jest to umiejętność nabyta czy może talent wrodzony?


W moim przypadku była to zdecydowanie umiejętność nabyta. Jeszcze rok temu rzadko kiedy kładłem się spać przed 3 w nocy, a jeszcze rzadziej wstawałem przed południem. Z reguły było tak, że dzwony wybijające dwunastą służyły mi jako budzik. „Ranny ptaszek” można było do mnie powiedzieć tylko wtedy kiedy się skaleczyłem.


Po jakimś czasie jednak doszedłem do wniosku, że istnieje ścisła zależność między wczesnym wstawaniem, a odniesieniem sukcesu. Choćbym nie wiem jak próbował, to jeśli będę zaczynał dzień po 13, to wszystkie moje cele będą pozostaną tylko i wyłącznie życzeniami (prawdopodobnie sennymi).


Podczas tych rzadkich okazji kiedy udało mi się jakimś cudem zwlec z łóżka o wczesnej porze, zauważyłem że moja produktywność była o wiele większa. Co najciekawsze zwiększona wydajność była większa nie tylko na początku dnia, ale również przez cały dzień.

Skoro więc wczesne wstawanie gwarantuje sukces, nastawiłem swój budzik na 5 rano


… i następnego dnia obudziłem się o 13.


Próbowałem jeszcze wiele razy i w większości przypadków osiągałem co najwyżej niezadowalające rezultaty. Prawdopodobnie urodziłem się bez genu odpowiedzialnego za wczesne wstawanie. Za każdym razem kiedy alarm krzyczał do mnie, że „PORA WSTAWAĆ!”, moją pierwszą myślą było zniszczenie urządzenia odpowiedzialnego za przerwanie mi snu, a następnie powrót do tej rozkosznej czynności jaką jest spanie.


Tak na dobrą sprawę sam byłem za to odpowiedzialny. „Pielęgnowałem” ten zły nawyk przez lata i ciężko było zerwać z przyzwyczajeniem tak głęboko zakorzenionym. Poszukałem trochę, poczytałem co nieco i dowiedziałem się, że tak naprawdę zabierałem się do tego ze złej strony. Po tym jak zastosowałem idee, których się dowiedziałem praktycznie natychmiastowo zacząłem wcześnie wstawać.


Ciężko jest się nauczyć budzić się rano używając złej strategii. Za to używając właściwych technik jest to stosunkowo proste.


Najpopularniejsza niewłaściwa strategia to taka, która zakłada, że jeśli chcesz wstać wcześniej to musisz się wcześniej położyć spać. Obliczasz więc ile śpisz obecnie, a potem odejmujesz różnicę i kładziesz się spać o x godzin wcześniej. Czyli, że jeśli chodzisz spać o północy i śpisz do 8 rano, to żeby wstać o 6 musisz się położyć o 22. Faktycznie brzmi to całkiem sensownie, ale niestety w większości przypadków zawodzi.


Można wyróżnić dwa główne nurty traktujące o nawykach sennych. Pierwszy zakłada, że powinieneś kłaść się spać i budzić zawsze o tej samej godzinie. Programujesz się więc aby mieć ustawione dwa alarmy. Jeden kiedy pora na sen i drugi gdy nadchodzi czas na pobudkę.

Próbujesz więc spać każdej nocy tyle samo godzin.


Drugi nurt mówi, że powinno się słuchać swojego ciała i dostosować się do jego rytmu. Czyli kłaść się wtedy gdy czujesz, że musisz już się położyć i wstawać wtedy kiedy uznasz, że się wyśpisz. Nurt ten ma korzenie w naszej fizjologii. Nasze ciała wiedzą najlepiej co jest dla nich odpowiednie i dlatego powinniśmy się ich słuchać.

Metodą prób i błędów doszedłem do wniosku, że oba nurty (jeśli chodzi o mnie) są średnio optymalne, a przy położeniu szczególnego nacisku na wydajność w ciągu dnia, same w sobie są bezużyteczne. Oto dlaczego:


Jeśli masz zamiar chodzić spać i wstawać zawsze o określonej porze, będziesz czasami zmuszony do położenia się wtedy kiedy tak naprawdę nie będziesz śpiący. Jeśli zaśnięcie zajmuje Ci więcej niż 5 minut oznacza to, że nie chce Ci się wystarczająco mocno spać. Tracisz więc czas leżąc przytomny w łóżku, nie będąc wystarczająco senny aby odpłynąć w objęcia Morfeusza. Kolejnym problemem jest to, że zakładasz iż potrzebujesz ściśle określonej liczby godzin aby się wyspać, co jest założeniem nieprawdziwym. Ilość godzin, którą musisz przespać aby być wypoczętym różni się w zależności od dnia.


Jeśli zaś będziesz kładł się i budził wtedy kiedy Twoje ciało uzna, że to odpowiednia pora, to prawdopodobnie będziesz sypiał dłużej niż potrzebujesz. W większości przypadków zbyt długo – 10 do 15 godzin tygodniowo co daje równowartość długości jednego całego dnia kiedy jesteś aktywny. Poza tym Twoje poranki będą o wiele mniej przewidywalne jeśli będziesz wstawał o różnych porach. Prócz tego poprzez nieregularne wstawanie/zasypianie możesz rozregulować swój naturalny rytm i godziny chodzenia spać/budzenia się zaczną się przesuwać.


Najbardziej optymalnym rozwiązaniem dla mnie była kombinacja obu nurtów. Jest to banalne i prawdopodobnie wielu „wczesnowstających” róbi tak nieświadomie. Dla mnie jednak było to coś na zasadzie przełomu, ponieważ od momentu przestawienia się na ten system zacząłem wstawać przy pianiu koguta zamiast podczas wybijania dwunastej.


Rozwiązaniem okazało się chodzenie spać wtedy kiedy jestem senny (i tylko kiedy jestem senny) i wstawanie wraz z alarmem ustawionym na budziku (7 dni w tygodniu). Codziennie więc wstaje o tej samej porze (w moim przypadku jest to 6 rano), ale spać chodzę o różnych porach.

Kładę się więc wtedy kiedy jestem już zbyt senny aby siedzieć dalej i być aktywnym. Dobrym testem na to „czy chcę mi się spać?” jest czytanie książki. Jeśli nie jestem w stanie przeczytać strony bez odpływania, oznacza to, że jestem gotowy aby iść spać. Z reguły samo zaśnięcie zajmuje mi około 2-3 minut. Kładę się, rozluźniam i prawie natychmiastowo odpływam. Czasami idę spać o 22, innymi razy po 1 w nocy. Zazwyczaj jednak zasypiam w okolicach północy. Jeśli nie jestem śpiący, pozostaje aktywny dopóki oczy mi się same nie będą zamykać. Czytanie jest o tyle doskonałą czynnością w tym czasie, bo jest oczywiste kiedy jestem zbyt śpiący aby dalej czytać

Gdy rano dzwoni alarm, wyłączam go, przeciągam się kilka razy i siadam. Jest to kluczowe, ponieważ im dłużej będziesz leżeć tym bardziej Twoje myśli będą próbowały przekonać Cię do pozostania w łóżku. Nie pozwalam więc za bardzo na konwersacje w swojej głowie i odrzucam argumenty mówiące mi jak to wspaniale będzie zdrzemnąć się jeszcze chwilkę. Nawet jeśli chcę mi się spać, zawsze wstaje od razu.

Po kilku dniach stosowania tego, zauważyłem że moje nawyki senne zaczynają sie dostosowywać do naturalnego rytmu. Jeśli pójdę jednego dnia zbyt późno spać, następnego dnia automatycznie zrobie się śpiący trochę szybciej i poprzez położenie się wcześniej wszystko się wyrówna. Jeśli zaś będę miał sporo energii w ciągu dnia i nie będę odczuwał zmęczenia to w nocy będę spał mniej. Ciało samo nauczyło się kiedy mnie ułożyć do snu ponieważ już wie, że zawsze wstaje o tej samej porze i nie podlega to żadnym negocjacjom.

Czytałem, że większość ludzi cierpiących na bezsenność kładzie się spać kiedy nie są senni. Jeśli nie jesteś senny i zauważasz, że jesteś w danym momencie niezdolny do zaśnięcia, wstań z łóżka i pozostań przytomny przez jakiś czas. Twoje ciało samo zacznie wydzielać hormony odpowiedzialne za Twój sen. Gdy będziesz chodził spać wtedy kiedy Twój organizm podpowie Ci, że to właśnie ta pora, a następnie będziesz wstawał o z góry zaplanowanej porze – prawdopodobnie wyleczysz się z bezsenności. Możliwe, że pierwszego dnia będziesz zmęczony, ponieważ spałeś tylko kilka godzin, ale wieczorem szybciej Cię złapie ochota na sen i wszystko się fenomenalnie wyrówna. Po kilku dniach zaś, zacznie się tworzyć z tego nawyk, który jeśli będziesz pielęgnował, to bardzo szybko zaowocuje wczesnym wstawaniem przy jednoczesnym utrzymaniu wysokiego poziomu energetycznego na cały dzień.

Jeśli więc chcesz wstawać wcześnie rano (albo po prostu pragniesz mieć większą kontrolę nad swoim snem) możesz przetestować mój sposób: Idź spać wtedy kiedy zrobisz się śpiący i budź się zawsze o tej samej godzinie.



SPRAWDŹ mojego bloga
www.jak-osiagnac-sukces.blogspot.com
i zacznij zmieniać swoje zycie już TERAZ

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

postheadericon Odkryj piękno swojego życia

"Odkryj piękno swojego życia. Dziś, tu, teraz. Nie żałuj na to czasu, czy pieniędzy, jeśli zajdzie taka potrzeba. Nie przegap okazji, by zobaczyć ten jedyny w swoim rodzaju i niepowtarzalny cud świata. Nie jesteś nikim – jak może mówiono Ci przez lata. Nie jesteś niezdolny do czegokolwiek. Nie jesteś tym, który musi wiecznie przepraszać za to, że żyje. Jeśli już ktoś musi przepraszać, to Ci, którzy Cię do tego przekonali i zamalowali okna duszy czarną farbą własnego nieszczęścia, żalu, zazdrości i poczucia przegranego życia. Ty jesteś jedyny i wyjątkowy. Powtarzaj to sobie tysiące razy każdego dnia.
Jestem wyjątkowy i niepowtarzalny!"

 

Piotr "odkrywca" Dziankowski  autor książki "Powiedz tylko: Tak chcę żyć!"

postheadericon Myśli przez noc uczesane.

Czemu służą wszelkie dyskusje, rozmowy, debaty, komentarze, fora?

Czy nie temu, by wykazać, kto z wypowiadających się ma rację? Z pewnością  nie wszyscy tak traktują ten rodziaj słownej wypowiedzi, ale czy nie większość?

Nie robiłem w tym celu badań statystycznych, ale w związku z tym, że niedawno ruszyło forum, kilka myśli pojawiło się w mojej głowie.

Czemu dla mnie mają służyć rozmowy, komentowanie artykułów, poglądów na życie?

Docieraniu do istoty danej rzeczy. To jak prace wykopaliskowe. Każdy uczestnik dyskusji  jest jak archeolog. Odkrywa to, co przez lata zostało zakryte, przysypane przez natłok zdarzeń, doświadczeń, przeżyć. Nie temu, by wykazać kto ma rację, kto jej nie ma, czym są prawdy według których ktoś żyje. To również nie miejsce i sposób na wykazanie, jak wielką mądrość posiadam, a inni wprost przeciwnie.

Uszczęśliwianie na siłę tych, którzy w naszym pojęciu zbłądzili i potrzebują natychmiastowej pomocy, to niezbyt dobry cel twórczej dyskusji. Wymiana poglądów, spieranie się w danym temacie, owszem. Ale bez zapominania o tym, do czego cała rozmowa zmierza, jaki ma cel, czemu służy.  Jeśli te elementy pójdą w zapomnienie, zamast odkopywać cenne mądrości, czekające przez lata na odkrycie, przysypiemy je kolejną warstwą waśni, kłótni i sporów. A nie o to chyba chodzi. Przynajmniej z mojego punktu widzenia

 

Piotr – odkrywca