Czy można wszystko unieważnić…
Gdyby wszystko, co do tej pory było ważne w moim życiu, przestało takim być, co by się stało? Czy można żyć bez nadawania ważności różnym rzeczom, ludziom, celom, zdarzeniom?
Co mi daje uznanie czegoś za ważne, bardzo ważne, najważniejsze? Kiedy dążę do celu, który uważam za bardzo ważny dla siebie, co dzieje się wtedy we mnie? Jak kształtują się moje emocje, co podsuwa mi umysł? Czy to wszystko działa na moją korzyść, czy wręcz przeciwnie – sabotuje moje dążenia, każdy stawiany krok?
Pytania ważne, bo chodzi o moje życie, moje dziś i moje jutro. Wczoraj już nie istnieje, więc szkoda czasu na rozważania na jego temat.
Kiedy czegoś bardzo chcę, pojawiają się wątpliwości, czy uda mi się to zdobyć. Wypieram je wiarą, ale zaniżone przez lata poczucie własnej wartości podpowiada, że może to nie dla mnie. Może są lepsi, którym dostanie się ten smakowity kąsek?
I pojawia się coraz większe napięcie. Z jednej strony chęć zdobycia celu. Z drugiej strony obawa, czy jestem aby wystarczająco dobry, by dotrzeć na miejsce przed innymi.
Czy o to chodzi? Czy chodzi właśnie o to napięcie? Czy nie da się inaczej? Przecież jest tyle innych możliwości, tyle dróg. Może lepiej po prostu wybierać, a nie walczyć o wszystko.
Tylko, że prawie od początku uczono nas, że w życiu trzeba walczyć o swoje, rozpychać się łokciami, pilnować, by inni nie rozkradli tego, co tak skrupulatnie zgromadziłeś. Może nie do końca mieli rację. Może nawet bardzo się mylili.
Co mi daje to napięcie, prócz wrzodów żołądka, odbijającego się na wielu płaszczyznach życia stresu, coraz szybszego życia, w którym przegapiamy to, co tak naprawdę wartościowe, piękne, ludzkie?
Pytań nasuwa się wiele. Nic jednak nie zastąpi przełożenia teorii na praktykę. Może warto choć na chwilę przestać bardzo chcieć, bardzo pragnąć, bardzo… .
Co w zamian?
Pełne skupienie na tym, co robię w tej chwili, bez obsesyjnego nieraz myślenia o celu, o nagrodzie, o sukcesie. Zachować go w sercu, w pamięci, ale dziś, tu i teraz zająć się tym, co może mnie do tego celu przybliżyć. Delektować się każdym elementem, nad którym się pochylamy. Jeśli teraz dam całego siebie temu, co robię, to nie będę się musiał martwić, że czegoś nie dopatrzyłem. Dałem od siebie 100%. Reszta należy do Świata, Boga, Rzeczywistości, która w moim wyczekującym odczuciu w pełni mi sprzyja.
Czy to nie lepszy sposób na życie? Zawsze możesz wybrać. W każdej chwili. Przede wszystkim w sobie, bo to w człowieku dzieje się to, co najważniejsze…
Piotr – odrywca






