Co się stanie, gdy podczas wychowania dziecka, rodzice wciąż, albo bardzo często będą z niego niezadowoleni?
Co się stanie, gdy w szkole bardzo częst niezbyt dobrze przygotowany do tej pracy nauczyciel, powtarzać będzie temu samemu dziecku, że wciąż za mało umie, wciąż niewiele wie, a prace domowe są na miernym poziomie, co wskazuje, że wcale się nie stara?
Co się stanie, gdy ten sam człowiek trafi w pracy na wiecznie niezadowolonego szefa, który w dodatku wciąż zmienia wytyczne i niemożliwością jest przewidzieć, co aktualnie jest ważne, a co już zupełnie bezwartościowe?
Czy po takim praniu mózgu pojawi się w nim myśl, by w ogóle być z siebie zadowolonym, szczęśliwym z tym, co ma i umie, wierzącym we własne możliwości i ufającym sobie podczas podejmowania wszystkich życiowych decyzji?
Wątpię.
Niedoceniane dziecko wciąż żyje w dorastającym człowieku, sprawiając, że mimo kilkudziesięciu lat na karku, wciąż słychać wewnętrzny głos: nie jesteś zbyt dobry, jesteś do niczego, nie starasz się, i tak do niczego się nie nadajesz, nie uda Ci się, nie masz szans…
Żyjąc w celu zdobycia uznania u innych, wciąż trwa w niezadowoleniu z siebie, katując się każdego dnia, by być jeszcze lepszym w oczach innych i swoich, ale to walka z góry skazana na niepowodzenie. Nikomu nie uda się zadowolić wszystkicha, a najtrudniej będzie zadowolić siebie.
Można też wybrać drugą opcję: po co się starać, robić cokolwiek, skoro i tak jestem nikim i do niczego się nie nadaję?
Obie drogi prowadzą do nikąd, a na pewno nie do prawdziwego, szczęśliwego życia.
Co można zrobić w takiej sytuacji?
Trudno to ująć w jednym zdaniu.
Jeśli czujesz i widzisz, że choćby w pewnym stopniu wciąż albo często zabiegasz o czyjąś akceptację, szukasz potwierdzenia, że to, co robisz, mówisz, jak się zachowujesz, jest w porządku; jeśli na I miejscu stawiasz to, co inni o Tobie sądzą; jeśli wciąż nie potrafisz siebie docenić – nawiąż kontakt ze swoim wewnętrznym dzieckiem. Przyjrzyj się mu, porozmawiaj. Na pierwszy rzut oka może się to wydać dziwne, trudne, mało sensowne.
Jednak to tylko pierwsze wrażenie.
Twoje wewnętrzne dziecko czeka na informację, że jest kochane i akceptowane, doceniane i uznawane takie, jakie jest i nie musi już niczego nikomu udowadniać. Może trzeba będzie takich rozmów przeprowadzić wiele, ale jesteś tego wart i warte jest tego Twoje życie.
Nic nikomu nie musimy udowadniać.
Przekaż to swojemu wewnętrznemu dziecku – sobie na tym głębszym, delikatniejszym, ale bardzo ważnym poziomie.
Piotr – odkrywca

















































































































Podziel się tym wpisem z innymi:)). Umieść link tam, gdzie uznasz to za słuszne ;-)



Ciekawy artykuł.
Bardzo polecam rozmowy i prace z wewnętrznym dzieckiem dla każdego kto chce lepiej zrozumieć siebie i żyć szczęśliwiej.
Dopiero odkąd odkryłam w sobie to dziecko, naprawdę jest mi dobrze ze sobą. Zaczynam żyć na nowo. Czuję się kochaną i akceptowaną przez siebie samą a dzięki temu i przez innych ,czego tak bardzo mi brakowało w dzieciństwie :-)
To prawda. Wciąż po świecie chodzi mnóstwo dzieci w skórze dorosłych ludzi. Wciąż spragnieni są uwagi, miłości, akceptacji i docenienia – tego, czego nie otrzymali gdy mieli kilka lat.
Dziękuję za Twoje słowa, Ewelino. Może sprawią one, że coraz więcej osób zacznie zwracać większą uwagę na to, jak traktuje siebie, jak traktuje dziecko, które w każdym z nas jest i chce być kochane.
Pomocne może się okazać przytulenie siebie i mówienie z miłością słów kochającej mamy i kochającego taty – tak jak w afirmacji: “Komunikaty dobrej matki i dobrego ojca” na http://afirmacjezycia.pl/moje-dary-dla-ciebie/moje-dary-dla-ciebie/ :)