Zdrowie

Naprotechnologia – wizyta druga

Naprotechnologia – wizyta druga
12 lutego 2017 o 19:02   /   przez   /   komentarze (0)

Po rozbudzeniu nadziei przez naprotechnolog na wizycie pierwszej, okazało się, że całość nie jednak tak prosta jak mogłoby się wydawać. Druga wizyta naszej pary to spory kredyt zaufania, ale i kolejne pytania: „co jest nie tak”, i „jak temu zaradzić”.

I. Wizyta lekarska

Ona: Test obciążenia glukozą wskazuje, że nieprawidłowe jego przetwarzanie; zamiast wzrosnąć – spadł, co tłumaczy częste „spadki formy” pacjentki.

On: Wyniki badań: badanie urologiczne oraz USG jąder wyniki prawidłowe, nie ma odstępstw od normy. Jest to bardzo dobra wiadomość, ponieważ to oznacza, że możemy farmakologicznie polepszyć jakość nasienia. Test w kierunku celiakii – negatywny. Niestety pani doktor cały czas nie podobają się wyniki hemoglobiny i słabego wchłaniania żelaza, tutaj sugeruje, że najlepszą diagnozą byłaby gastroskopia i kolonoskopia, ale pacjent stanowczo odmawia.

II. Zalecenia

Ona: Dieta bezmleczna aż do urodzenia dziecka (czyli od teraz aż do końca ciąży). Preparaty na hiperinsulinemię oraz suplementacja witaminami D3 i C. Nowe dawki lekarstw.

On: Nie ma konieczności utrzymywania diety bezglutenowej, ale dobrze jakby była (pacjent znowu odmówił) lub przynajmniej starać się ograniczać gluten. Nowe dawki lekarstw. Konieczne testy na obciążenie żelazem, oznaczenie poziomu hormonów, w tym testosteronu, panel jelitowy oraz posiew nasienia.

III. Ciekawostki

Pani doktor opowiedziała historię o pacjentce, która również musiała przestrzegać diety bezmlecznej. Kiedy udało się jej zajść w ciąże, jeden, jedyny raz złamała dietę i poroniła. Okazuje się, że nietolerowane składniki mleka nie tylko utrudniają zajście w ciąże, ale bardzo utrudniają jej utrzymanie.

Żel intymny, lub też inaczej lubrykant najczęściej utrudnia poruszanie się plemników, przez co nie jest wskazany przy planowaniu dziecka. Co ciekawe jeden z takich zapisał wcześniej ginekolog. Oczywiście są takie, które nie tylko pomagają plemnikom w poruszaniu się, ale i w „przeżyciu”. Niestety nie są też tanie.

IV. Koszty

  • wizyta – 110zł
  • leki  – ok 120zł /mc
  • badania – ok 240zł

V. Odczucia

Ona:

Na wizytę jechałam z wielką nadzieją. Z nadzieją, że to koniec diety bezmlecznej. Podczas pierwszej wizyty bowiem ustaliłyśmy jej przestrzeganie przez miesiąc. Można chyba się domyślić jak się poczułam, gdy okazało się, że dietę mam kontynuować, mało tego, jej koniec wydaje się być bardzo odległy. Jak po pierwszej wizycie załamania doznał mój mąż, tak po tej większe załamanie dopadło i mnie.

On:

Prawie cała wizyta koncentrowała się na mnie. Znowu mam do zrobienia kilka mało przyjemnych badań, z który najmniej podoba mi się obciążenie żelazem. Biorę już tyle suplementów, że moje plemniki powinny zasuwać jak po podwójnym espresso, ale nadal coś jest nie tak. Grunt, że nie muszę być na diecie bezglutenowej, bo chyba bym nie zdzierżył. Co mnie nie pokoi, że pani doktor cały czas drąży to żelazo i obawiam się, że w końcu uprze się na gastroskopię i to drugie badanie.. gorsze. Co gorzej, małżonka zostaje na diecie bezmlecznej :/ Reasumując, nadal uważam, że dajemy duży kredyt zaufania pani doktor. Nie wiem, czy tylko my mamy takie problemy ze zdrowiem, które utrudniają poczęcie, czy po prostu pecha, no cóż, czas pokaże.

Komentarze (0)

skomentuj

Komentarze
Imię E-mail Strona