Weź się w garść!
Mogę zająć Ci chwilę? Jeśli tak, to z już teraz bardzo dziękuję. Czas szybko mija, krok po kroku, idziesz w stronę wybranego celu. Nie? Już nie? Za trudne? Mozolne? Nie widać od razu efektów? Skąd ja to znam. Mnie też dopada zniechęcenie, pierwotny ogień przygasa i.. wtedy łatwo stracić wszystko, co do tej pory się zrobiło. Przed chwilą skończyłem czytać książkę, która napisana została przez ważną na drodze mojego rozwoju osobę. Śmiało mogę powiedzieć, że bez Niej nie byłoby Kroków, mądrych opowieści, filmów, recenzji książek wartych przeczytania, cytatów, czy arkuszy zmian na stronie, która dziś świętuje 2 miesiące swojego istnienia. Elżbietę Maszke – bo o niej mowa – spotkałem, czytając jeden z jej artykułów na portalu artelis.pl. Postanowiłem napisać do niej, jako autorki książek, bo sam marzę o napisaniu własnej. W odpowiedzi na moje pytania, zadała swoje: czy nie chciałbym stworzyć strony, na której mógłbym realizować swoje marzenia, dzielić się nimi i pomagać innym w dążeniu do takie życia, jakim chcieliby naprawdę żyć? Przyznam, że nie myślałem o tym, choć przez kilka ostatnich miesięcy próbowałem swoich sił na polu zarządzania gotowymi portalami. Po tym jednak, jak przez awarię serwera i własną niedbałość w kopiowaniu plików, straciłem owoc swojej kilkumiesięcznej pracy, ta propozycja jawiła się jak światełko w tunelu zniechęcenia. Przemyślałem, pochodziłem chwilę z tematem i podjąłem wyzwanie. Kiedy podjąłem decyzję o stworzeniu czegoś od zera, poczułem ogromny wiatr w oklapnięte dotąd żagle. W ciągu kilku dni powstała strona, kategorie, podstrony, krok po kroku wszystko zaczęło nabierać kolorów nadziei – jak moja zielona strona. Dziś mija 2 miesiące i już ponad 1000 osób uczestniczy w kursie: „70 Kroków do zmiany swojego życia na lepsze”. Wracając do książki, gdy ją czytałem, czułem się chwilami jakbym brał udział w kolejnej edycji Big Brother. Tyle, że tym razem był to program Big Sister! W roli Big Sister wystąpiła autorka książki. Jakby wiedziała, co szwankuje w moich codziennych czynnościach, pracy, kroczeniu drogą zmiany życia. Zbieg okoliczności? Myślę, że bardziej odpowiednia książka w odpowiednim czasie. Niestety nie mogę Ci jej przesłać, choć bardzo bym chciał, bo czytając ją, uświadomiłem sobie, że to stacja benzynowa kursu 70 Kroków.
Kroki mówią o konkretnym działaniu.
Książka daje siłę, do ich robienia.
Uświadomiła mi też, mimo wiedzy, jaką posiadam, że zapominając o ważnych elementach w czasie kroczenia, szybko mogę się przewrócić, zmęczyć, lub w ogóle stanąć w miejscu bez jakichkolwiek chęci do dalszej wędrówki.
- „Droga do sukcesu wygląda pięknie* tylko w opowieściach ludzi, którzy już do niego doszli. Opowieści takich można słuchać jak bajek ze szczęśliwym zakończeniem.” *W rzeczywistości jest dużo trudniejsza, co nie znaczy, że niemożliwa. Wręcz przeciwnie. Trzeba tylko wiedzieć, JAK dojść i MIEĆ SIŁY do stawiania każdego dnia kolejnego kroku.
- „Każdy człowiek powinien mieć jakieś marzenie w życiu, które nada mu cel.
- "Kogoś, kto nie ma w ogóle marzeń, dzieli już tylko krok od stracenia sensu własnego życia! Większość ludzi pogodziła się z beznadzieją sytuacji, w jakiej się aktualnie znajdują i nawet nie chce im się puścić wodzę swojej fantazji, aby zmienić coś, wyznaczyć inny kierunek, wegetują w swoim życiu, zamiast żyć!”
- „Wszystko zaczyna się od małych rzeczy. Każda otaczająca nas rzecz kiedyś była tylko zamiarem w umysłach naukowców, dopiero ich upór i chęć zrealizowania swojego marzenia dała rezultaty, z których możemy teraz wszyscy korzystać.”
- „Nie pozwól, aby ktokolwiek wmówił ci, że twój sukces jest niemożliwy, że, po co próbować, że się nie uda, że lepiej niech wszystko zostanie tak jak jest. Pamiętaj, że to twoje życie, jeżeli ktoś nie chce nic zmieniać w swoim życiu, proszę bardzo, ale niech nie mówi ci, że to, iż chcesz mieć coś więcej niż tylko przeciętność jest nieosiągalne, bo się myli.”
To kilka myśli, które wynotowałem w trakcie lektury, choć mam tych miejsc dużo więcej, ale nie chcę Cię zasypać taką ilością tekstu, bo i tak sporo już tego wyszło spod moich dłoni. Kiedy będziesz czytać książkę, "Weź się w garść!”, może podobnie jak ja, poczujesz, że pisał ją ktoś, komu zależy, by Ci się udało. To moje odczucia, ale nie odniosłem wrażenia, że mówi do mnie ktoś lepszy, doskonalszy ode mnie. Raczej ktoś, kto wie, o czym mówi, bo sam przez to przeszedł. Wie też, jak ważna jest przy tym obecność kogoś, kto będzie Cie wspierał, gdy przestanie Ci się chcieć i braknie Ci sił. Mam nadzieję, że jeśli nawet Twoja droga codziennego kroczenia w stronę wymarzonego życia jeszcze się nie rozpoczęła, albo została przerwana, to po przeczytaniu książki – jeśli uznasz, że w ogóle watro ją kupić - również w Twoje żagle powieje mocny wiatr chęci, pragnień i nada Ci nowego rozpędu. Kiedy Kolumb wypływał w morze, też nie wiedział, czy będzie miał wiatr i jak skończy się jego przygoda. Ale mimo to wypłynął i dotarł do celu, który przerósł jego najśmielsze wyobrażenia. Już wkrótce kolejny krok na drodze do zmiany Twojego życia na lepsze. Mam nadzieję, że nie zająłem Ci zbyt wiele czasu moją sobotnią refleksją i świadectwem mojej drogi ulepszania swego życia dzień po dniu. odkrywca
Coś więcej.
“Jeśli jesteś gotów robić więcej niż to, za co ci płacą, w końcu zaczną ci płacić, byś robił więcej niż robisz.”
źródło nieznane
Nasionka pełne pragnień:)
Odkąd pamiętam, lubiłem historie z morałem. Odnosiłem się do nich, jak była tylko okazja, sam wiele z nich korzystałem. To małe puzderka pełne dobrych skojarzeń, pogody ducha i światła, które pomaga dostrzec to, co ważne w życiu.
Oto kolejna mądra opowieść. Niech zaowocuje dobrym wzrokiem, światłym umysłem i siłami do zrobienia kolejnego kroku na drodze do odkrywania i zmieniania swojego życia na jeszcze lepsze.
odkrywca.
W ciepłym, wiosennym słońcu, na trawniku pewnego miejskiego ogrodu, pośród rosnącej trawy, wyłoniły się mięsiste ząbki Lwiej Paszczy. Jedna z nich była już cudownym żółtym kwiatkiem. Niewinnym i pogodnym jak zachód słońca w maju. Już po pewnym czasie z <<dmuchawca>> roślinka przekształciła się w delikatną tkankę, składającą się z piórek, niczym koronka, przytwierdzonych do łodyżki, które skupione były w środkowej jej części.
Wszystkie te ziarenka zawierały w sobie mnóstwo pragnień. Kiedy świerszcze zaczynaly intonować swoje serenady, podmuchy wieczornego wiatru kołysały tysiące marzeń.
- Gdzie je będziemy zasiewać?
- Kto wie?
- Zna to tylko wiatr.
Pewnego poranka wiatr swoją niewidzialną ręką rozrzucił mocne i gwałtowne podmuchy. Małe ziarenka przyczepione były do swoich spadochroników trzymając się wiatru poleciały w dal.
- Do zobaczenia… Do zobaczenia - pozdrawiały się małe nasionka.
Kiedy większość z nich lądowała na żyznej ziemi ogrodów i łąk, najmniejsze zdołało odbyć jedynie krótką podróż zakończoną na cementowej krawędzi chodnika. Stało sie ono odrobiną kurzu przybyłego z wiatrem, bardzo biedne w porównaniu z dobrą i urodzajną ziemią łąki.
- Jest cała moja! – powiedziało do siebie ziarenko. Zebrało w sobie wszystkie siły i nie zastanawiając się dwa razy, przystąpiło natychmiast do zapuszczenia w niej korzeni.
Naprzeciw cementowego krawężnika znajdowała się krzywa i chwiejąca ławeczka. To właśnie na niej odpoczywał od czasu do czasu pewien młodzieniec. Był on udręczony i niespokojny. Jego serce wypełniał smutek, a dłonie zawsze zaciskały się w pięści.
Pewnego razu dostrzegł, jak z cementowego krawężnika, wyrastają dwa zielone i delikatne listki. Zaśmiał się szyderczo i powiedział:
- Nie uda się wam! Jesteście słabe tak jak ja! – i zdeptał je swoim butem.
Następnego dnia spostrzegł jednak że listki znowu podniosły się i na dodatek było ich aż cztery.
Od tego momentu nie mógł odwrócić swojej uwagi od obserwowania odważnej i niezłomnej rośliny. Po kilku dniach zamieniła się ona w wesoły i żółty kwiatek, podobny do krzyku radości.
Po raz pierwszy od dłuższego czasu przygnębiony młodzieniec poczuł, że jego smutek i niechęć do życia zaczęły ustępować. Podniósł swoją głowę i zaczął oddychać pełną piersią. Uderzył pięścią w oparcie ławki i krzyknął:
- Oczywiście! Musi nam się udać!
Rozpierała to radość, chciało mu się jednocześnie śmiać i płakać. Palcami musnął delikatnie żółtą główkę kwiatu. Kwiaty odczuwają delikatność i dobroć płynącą od ludzi. A dla małej i odważnej Lwiej Paszczy pieszczota młodzieńca była czymś najprzyjemniejszym.
Nie wypytuj Wiatru, dlaczego znajdujesz się tam, gdzie jesteś. Nawet jeśli zostałeś przykryty warstwą cementu, rób wszystko, abyś mógł zapuścić korzenie i żyć. Masz jakieś przeznaczenie.
Bruno Ferrero “Zna to tylko wiatr”.
To naprawdę historia o niesamowitej dawce motywacji do działania. Trochę pokazuje, jak łatwo się zniechęcamy i poddajemy, zrzucając winę na okoliczności zewnętrzne, ludzi, kataklizmy i zły układ gwiazd.
Podobała Ci się? Mnie bardzo. :))
Do zobaczenia w czasie lotu z wiatrem…..








