Ludzie różnie zapatrują sie na afirmacje, pozytywne myśli, słowa, mówienie do siebie przed lustrem.
Jednak zadaj sobie pytanie:
- Co Cie obchodzą w tym momencie ludzie?
- Czy chodzi o ich życie?
- Czy to oni to wszystko robią?
- Czy to oni przeżyją kolejny dzień Twojego życia, za Ciebie?
Jeśli uświadomisz sobie myśli, które rodzą sie w Twojej głowie i zwrócisz uwagę na to, co tak naprawdę myślisz o sobie, o ludziach, o pracy, życiu, świecie, to możesz się przestraszyć. Jednocześnie możesz w końcu odkryć, dlaczego Twoje życie wygląda tak, jak wygląda?
Jeśli wciąż jesteś ze swojego życia niezadowolony, wciąż na wszystko narzekasz, budzisz się z negatywnym nastawieniem do tego, co może się wydarzyć, szukasz tego, co negatywne, patrzysz z niechęcią na swoje odbicie w lustrze – to czemu się dziwisz, że tak właśnie jest każdego dnia?
Osobiście o wiele przyjemniej się czuję, myśląc o innych pozytywnie, niż skupiając się na ich wadach, słabościach i zachowaniu, które mi się nie podoba i chciałbym je w tej chwili poprawić. A to moje samopoczucie jest dla mnie najważniejsze, bo dzięki temu mam większą szansę wzbudzić takie samo w innych: swoim zachowaniem, gestem, spojrzeniem, słowem.
Gregg Braden mówi, że to, co jest w naszym sercu, ma ogromny wpływ zarówno na nas, jak i na nasze otoczenie.
Serce wysyła ogromny sygnał elektromagnetyczny i robi to w każdej chwili. To, czym jest wypełnione, wysyła w świat. Napełnianie serca miłościa, spokojem, akceptacją, życzliwością, zrozumieniem, wybaczeniem, zaczyna się w myślach. To one są pierwszym stadium każdego naszego czynu, każdego przejawu naszego życia. Dopóki tego nie zrozumiemy, dopóki sobie tego nie uświadomimy, wciąż będziemy zrzucać winę na innych za to, co nam się nie udaje, co uważamy za pech, zrządzenie losu, fatum.
Wybór należy do każdego z nas. W każdej chwili możemy wybrać, o czym pomyślimy, jak spojrzymy na siebie, ludzi, świat.
Na dobry początek proponuję
Uśmiech z rana
Zanim wstaniemy z łóżka, – nie szukając powodów – uśmiechnij się. Nawet jeśli to będzie tylko fizyczny uśmiech, to zrób to i uśmiechaj się tak przez chwilę. Dajesz w ten sposób znak dla swojego ciała i umysłu, by szukał powodów do radości, by zrodził kolejną porcję endorfin, a te – utrwalą i umocnią nasz uśmiech. Ten zaś, będąc już bardziej lekki, znów prześle informację, że oto jesteśmy szczęśliwsi i dzięki temu kolejne endorfiny zostaną uwolnione do naszego organizmu. Niech stanie sie to Twoim nawykiem. Ja taki mam i powiem, że zmienia się z każdym dniem moje nastawienie na jeszcze lepsze do tego, co mnie danego dnia czeka.
Możesz skwitować to stwierdzeniem: bzdura. Uśmiechać się do sufitu bez podowu. To przejaw psychicznej choroby. Bez sensu. Nie będę z siebie robił głupka.
Twój wybór. Ja wolę zrobić z siebie głupka i mieć bardzo udany, pogodny dzień, zamiast być "całkiem normlanym człowikiem", który już od rana wie, że to jest beznadziejny i zawalony znienawidzoną robotą dzień, w dodatku pełen beznadziejny i godnych pożałowania ludzi.
Na zakończenie zapraszam na spotkanie z Luise Hay, której słowa bardzo harmonizują z tym, co napisałem powyżej. :):)
















































































































Podziel się tym wpisem z innymi:)). Umieść link tam, gdzie uznasz to za słuszne ;-)



Powiedzenie “mówisz – masz” jest prawdziwe, po prostu :)