Skip to content

49 komentarzy

  1. Paula
    18 grudnia 2011 @ 23:19

    Wspaniały tekst, zgadzam się w 100% jak również stosuję tę właściwą formę mojej prywatnej modlitwy – rozmowy z Bogiem i bardzo jestem zadowolona!!! To działa tylko trzeba czuć sercem…

    Reply

  2. Basia
    19 grudnia 2011 @ 09:31

    Bardzo piękny aczkolwiek rzadko spotykany tekst na tego typu stronach internetowych. Sam fakt poruszenia tego tematu budzi wiele refleksji. Ja właśnie odkrywam przyjaźń z Bogiem i zauważyłam że jeśli mu w danej sytuacji ufam tak prawdziwie wtedy wszystko znajduje swoje rozwiązanie. Dlatego zgadzam sie z tym aby otwierać sie na Boską Przyjaźń. Myślę że nie jest to łatwe dla ludzi dlatego że lęk mają w umysłach od lat. Poza tym naokoło wszyscy wszczepiają w ludzi lęk, tak że nawet nie mają chwili aby sie zastanowić czy faktycznie ma sens takie życie. Z tego co wiem, to spojrzenie na życie, na świat się zmienia i coraz więcej ludzi zauważa Boga. Najlepsze jest to że wcale nie trzeba patrzeć do góry ani modlić sie do obrazków ponieważ on jest w samym sercu. Wystarczy sie wyciszyć, uspokoić i otworzyć na to co On ma do przekazania…A przecież to takie proste:)
    Pozdrawiam

    Reply

  3. Darek
    19 grudnia 2011 @ 10:47

    Dzień Dobry
    Bardzo inspirujące artykuł zapoczątkowany , jakże trafnym cytatem z psalmu dawidowego
    odkryłem te stronę całkiem niedawno i ciągle mnie czymś ,,ożywczym ”zaskakuje:)
    pozdrawiam serdecznie i oby tak dalej:)

    Reply

  4. Odkrywca
    19 grudnia 2011 @ 12:27

    To jeden z tych tekstów, które przychodzą, nie wiadomo skąd, nie planowane, nie wymyślane. Po prostu spływają przez palce… Może dzięki temu są czasem zaskoczeniem. Fakt, tego typy teksty rzadko spotyka się na tego typu stronach, ale ta strona to mój obraz siebie, świata, życia i cieszę się, że mogę się tym dzielić z innymi. 🙂

    Reply

  5. Hala
    19 grudnia 2011 @ 19:00

    Bardzo piękny i inspirujący tekst, dziękuję za niego w tym przedświątecznym czasie… Zgadzam się w 100%, też tak to odczuwam.

    Reply

  6. Ewa
    19 grudnia 2011 @ 20:40

    A może trzeba się zastanowić co my możemy Bogu dać a nie skupiać się na prośbach i ustawiać siebie w pozycji wiecznego żebraka.

    Reply

  7. Mikołaj Kowalski
    20 grudnia 2011 @ 16:17

    Ja o ufności napiszę w trochę inną stronę.
    Moją narzeczoną wczoraj okradli. Jedna osoba zagadała, druga przysłoniła, a trzy inne obrabiały kasę z 2500 zł. Pewnie dlatego że ufa ludziom. Ale cóż zrobić, to było wczoraj… 🙂

    Reply

  8. Kasia
    21 grudnia 2011 @ 09:03

    To prawda…Książki psychologiczne typu Sekret, Potęga podświadomości, itd. to tak naprawdę poradnik dający porady jak kontaktować się z Bogiem. Podkreślam, że to moje zdanie. Ja wierzę całym sercem, on nas wysłucha zawsze…tylko często musimy długo poczekać zanim nasza prośba zostanie spełniona. Jestem teraz w pracy, przeczytałam ten tekst Piotr i czuję, żee przyczyni się do utrzymania mojego wewnętrznego spokoju w dzisiejszym dniu.

    Reply

  9. Ewa
    21 grudnia 2011 @ 09:57

    Porady jak kontaktować się z Bogiem to sa w Pismie świętym:)poradniki psychologiczne,czy Sekret nie mają z tym nic wspólnego:)

    Reply

  10. Odkrywca
    21 grudnia 2011 @ 10:53

    Ilu ludzi, tyle zdań na dany temat. Zawsze tak było i tak będzie. Ważne by dostrzec ludz przez zasłonę tego, o czym mówią, piszą, jakimi przekonaniami kierują się w życiu. Tak chyba właśnie patrzy na nas Bóg, który nigdy nie upiera się przy tym, by mieć rację. Jemu nie są potrzebne nasze opinie, zdania na jakiś temat, wiara w to, czy On jest, i w to, jaki jest i jak się z nim kontaktować. Tak jak w rodzinie w której panuje miłość nie są potrzebne książki pomagające dzieciom kontaktować się z rodzicami. :)) Pytanie tylko, czy Bóg jest dla nas naprawdę Ojcem, a my czujemy się częścią Jego kochającej się rodziny…

    Reply

  11. Ewa
    21 grudnia 2011 @ 23:52

    Myslę,że Bóg jest dla nas Ojcem,jeśli traktujemy go jak Ojca

    Reply

  12. Artur
    22 grudnia 2011 @ 22:54

    Zgadzam się z Ewą. Powinniśmy bardziej skupić się na tym aby być Mu posłusznym i żyć dla Niego. On chce nam dać najlepsze rzeczy bo nas kocha. Wie czego naprawdę potrzebujemy zanim Go poprosimy.
    Prawdziwe szczęście uzyskamy nie wtedy, gdy spełni On nasze prośby i pragnienia, ale gdy będziemy stac dokładnie na tej ścieżce, którą nam wyznaczył.
    Jakże trudno jest zapomnieć o swoich pragnieniach a skupić sie na tym aby to Jemu była oddana cześć.

    Reply

  13. Artur
    22 grudnia 2011 @ 22:55

    Reply

  14. Odkrywca
    23 grudnia 2011 @ 00:05

    Pytanie tylko: czy Bóg chce poddanych, czy dzieci… Chyba, że taki właśnie model rodziny uznajemy za jedyny i dopuszczalny. Jesteśmy Dziećmi Boga – nie jego sługami i poddanymi. A jeśli wszystkch łączy Miłość to gdzie miejsce na spełnianie pragnień w których najpełniej możemy wykorzystac swoje talenty – dane nam przez Boga?
    Religie skrzywiają obraz Boga, wkładają Go w ramy, z których przez wieki nie może się On wydostać i chyba nie dba o to. Stawia na mądrość serca każdego pojedynczego człowieka. To każdy człowiek się dla Niego liczy i wg mnie wcale nie czeka aż będziemy bili przed Nim pokłony. Czy tak wygląda relacja w prawdziwej kochającej sie rodzinie? Dzieci biją pokłony przed ojcem i nie mają prawa do własnego zdania, własnych upodobań, własnych życiowych celów?
    Jesli ojciec kocha swoje dziecko, to będzie mu towarzyszył gdziekolwiek ono pójdzie, wspierwał, pomagał gdy będzie potrzebny, a przede wszystkim dziecko będzie zawsze wiedziało, że cokolwiek zrobi, gdziekolwiek będzie, ojciec będzie po jego stronie, nie po przeciwnej.
    W takiego Boga ja wierzę, kocham i takiemu Bogu ufam.

    Reply

  15. Ewa
    23 grudnia 2011 @ 00:22

    Myślę,że Bóg chce, dzieci,lub poddanych skoro nas stworzył.Dlaczego miałby działać wbrew sobie :)To nie religie skrzywiają obraz Boga,tylko wyznawcy tych religii.Dlaczego piszesz o dzieciach bijących pokłony i nie mających prawa do własnego zdania,wyborów-przecież mamy wolną wolę.Masz rację,że ojciec kochający dziecko będzie po jego stronie,będzie je wspierał itd,ale także dziecko kochające ojca nie będzie robiło tego,czego on nie chce ,będzie go kochało i wspierało.Jeśli nie chce to nie musi,ma wolną wolę.

    Reply

  16. Odkrywca
    23 grudnia 2011 @ 13:47

    “Masz rację,że ojciec kochający dziecko będzie po jego stronie,będzie je wspierał itd,ale także dziecko kochające ojca nie będzie robiło tego,czego on nie chce ..”
    A co z wolą dziecka? Piszesz, że ją ma i to wolną, ale nie zrobi czegoś, czego nie chce ojciec. Trochę mi sie to gryzie. Jeśli ojciec chce, by córka związała sie mężczyzną, którego on dla niej wybrał, ale ona nie kocha tego mężczyzny, to czyją wolę ma spełniać?
    Jeśli ojciec chce, by dziecko zostało prawnikiem, a ono chce być malarzem, to co w życiu ma robić? Być prawnikiem, by zrobić to, czego ojciec chce?
    Za bardzo Bóg wpisał się w naszych wyobrażeniach jako Pan i Władca, któremu nie można się sprzeciwić, by ot tak, przyjąć Go jako prawdziwego ojca – takiego, o jakim często mówij Jezus, ale mało kto słuchał go naprawdę.
    Cieszę się, że możemy wymieniać zdanie na temat tego, jak każdy z nas postrzega Boga – bo przecież nie o definicje ojcostwa i Bóstwa tu chodzi. I nie dogmaty mamy tu tworzyć a szukać tego, co nabliższe naszemu sercu.
    Pozdrawiam i dziękuję za każde zdanie – choć czasem tak różne od mojego, co nie znaczy, że gorsze, czy złe.:)

    Reply

  17. Ewa
    24 grudnia 2011 @ 00:00

    Dziecko wybiera Ojca i życie wieczne albo piekło,którym jest brak miłości Ojca 🙂 i wieczność bez Niego:).Faktycznie mało kto słucha Jezusa i to jest nasz błąd:)A jeśli chodzi o wybór zostać prawnikiem,czy malarzem:) to zawsze można z Ojcem podyskutować:)

    Reply

  18. krys
    11 stycznia 2012 @ 07:56

    Tak to wlasnie jest gdy mamy takie pojecie o Bogu o Naszym ojcu.Gdzies ukryty strah,obawa lek ze nas ukarze.Przeciez Bog jest Miliscia ,gdyby tak nie bylo nie stworzlby nas.stworzl nas z Milosci i dla Milosci a my robimy z nego tyrana ktory tylko czcha aby nas ukarac.Sami siebie karzemy,sami siebie napawamy strachem,wyjdzmy do najwielszego wroga z miloscia zobaczmy go jako syna Boga ,ktory jest naszym bratem zostawmy zlosc i nienawisc . Podajmy reke upadajacemu .Zyjmy Miloscia -szkoda ze jej tak malo w naszym zyciu. pozdrawiam Krys

    Reply

  19. Odkrywca
    11 stycznia 2012 @ 11:54

    Zgadzam się z Toba Krys. Z jednej strony szkoda, że tak mało jest miłości w naszym życiu, a z drugiej, jeśli już o tym wiemy, możemy w każej chwili to zmienić – wypełniac miłością siebie, swoje myśli, słowa, działania – a wtedy ona zacznie promieniować na innych. Tak zaczyna się prawdziwa zmiana świata:)

    Reply

  20. krys
    12 stycznia 2012 @ 15:15

    Wierze,ze zaczyna sie zmiana swiata coraz wiecej ludzi zwraca sie do Boga /dla mnie nie ma znaczenia czy chodza do kosciola-osobiscie chodze/ ale nie to ma znaczenia bo jak powiedziales Piotrze gdy wypelnimy miloscia siebie to gdzie bysmy nie byli to Milosc bedzie z nas promieniowala i przyciagala do nas innych ludzi-a zjednoczeniu sila. Mam wiele przykladow z mojego zycia ze Milosc jest najwieksza potega,zmienia moj swiat kazdego dnia.Moje motto:nie oceniaj nie krytykuj nie osadzaj tylko kochaj.pozdrawiam Krys

    Reply

  21. Odkrywca
    12 stycznia 2012 @ 15:53

    Rewelacyjne motto:) Powodzenia każdego dnia. Powiem szczerze, że stosowanie tych kilku słów w kazdej chwili jest bardzo trudne, ale warte ćwiczenia i dojscia do mistrzostwa, by stało sie to tak naturalne jak nasze oddechy i mrugnięcia okiem:)

    Reply

  22. Ewa
    15 stycznia 2012 @ 01:25

    Czy wypełniając siebie miłością możemy zmienić Boga?

    Reply

  23. Odkrywca
    15 stycznia 2012 @ 11:35

    Zmienić Boga? NIe bardzo rozumiem…
    Jeśli już miałoby się coś zmienić, gdy jesteśmy wypełnieni miłością to obraz Boga w naszych umysłach, przekonaniach, wierzeniach. Miłość – Bóg pozostaje niezmienny.

    Reply

  24. Ewa
    15 stycznia 2012 @ 11:41

    Skoro możemy zmienić świat to to dlaczego nie Jego:))

    Reply

  25. Odkrywca
    15 stycznia 2012 @ 13:21

    Bo On nie potrzebuje zmiany, a to, że Jego tchnienie jest w każdej cząstce tego świata- w tym również w nas – sprawia, że zmiana świata polega na odkrywaniu jaki jest naprawdę, na oczyszczaniu naszego sposobu patrzenia na świat, ludzi i siebie. Tym, co pomaga nam dostrzeć prawdziwy obraz świata, ludzi, siebie i samego Boga jest właśnie Miłość:) Na tym właśnie polega owa zmiana.:)

    Reply

  26. Ewa
    15 stycznia 2012 @ 23:44

    :)Skoro Bóg stworzył na na swój obraz i podobieństwo,to nie musimy odkrywać tego jaki jest Bóg,bo jest dokładnie taki jak my,albo my jesteśmy tacy jak On:) i podlegamy tym samym prawom:)

    Reply

  27. Odkrywca
    16 stycznia 2012 @ 00:06

    Zgadzam się z Tobą:) Problem jest tylko w tym, że my nie bardzo wiemy, jacy naprawdę jesteśmy. Obraz siebie też mamy zniekształcony. Gdyby tak nie było, nie byłoby tylu ludzi z niskim poczuciem własnej wartości (nie mało wartych), nienawidzących siebie, swojego ciała, nie akceptujących siebie. Gdybyśmy wiedzieli kim naprawdę jesteśy, nie potrzebowalibyśmy żywić się miłością innych ludzi, bo czulibyśmy ją w sobie skierowaną do siebie samych. Bóg nigdy nie zaniżył naszej wartości. Ona zawsze jest taka sama. Miłość pomaga odkryć ją na nowo:)

    Reply

  28. Ewa
    16 stycznia 2012 @ 21:46

    Skoro Bóg nie zaniżył naszej wartosci to skąd się bierze to niskie poczucie wartości:)

    Reply

  29. Odkrywca
    16 stycznia 2012 @ 22:58

    A jak Ty myślisz?

    Reply

  30. Barbara
    19 stycznia 2012 @ 14:18

    Alleluja ! 🙂 Bóg był, jest i będzie naszym Przyjacielem 🙂 bardzo wartościowo to przedstawiłeś Piotrze….normalnie…jakbym czytała własne słowa …:):) Tak, osoba, która ufa Bogu jest szczęśliwa, docenia to co ma i zawsze Mu dziękuje za wszystko i za wszystkich :):) A dlaczego widać smutek na twarzach modlących się…każdy sam wie dlaczego…bo w każdym dzieje się coś innego…dodam też, że nie zawsze wyraz twarzy przekazuje to co czujemy w środku….możemy mieć naprawdę groźną, lub smutną minę, a w sobie wielką radość i wielkie dziękczynienie oddawać Bogu…można wiele by mówić…tylu ilu nas tyle przykładów…:) Chwała Bogu za Jego jestestwo! Pozdrawiam serdecznie 🙂

    Reply

  31. Ewa
    25 stycznia 2012 @ 00:25

    Nie mam zielonego pojęcia:)

    Reply

  32. Barbara
    25 stycznia 2012 @ 12:34

    Jeśli mogę się wtrącić, to stwierdzę jedno…otóż przez całe życie odkrywamy samych siebie…naprawdę…uczymy się tego co w nas żyje…to jest moc Boga właśnie….to On jest nad nami, a nie my nad nim…i dał nam życie, w którym nie można się nudzić, po prostu żyjąc każdego dnia, każdej nocy poznajemy coś nowego…w sobie i w innych…to jest Boga wartość w nas, że wciąż odkrywamy siebie na nowo, i wciąż inaczej, rozważniej, głębiej….oj chyba się rozpisałam za dużo…:):)
    Pozdrawiam serdecznie:):)

    Reply

  33. krys
    26 stycznia 2012 @ 17:10

    Jesli pozwolicie przedstawie Wam jak “walcze” ze wszystkim co mnie doluje;
    -codziennie rano postanawiam ,ze dzisiejszy dzien bedzie wspanialy,
    -kazdego ranka mowie “Nie moja lecz Twoja wola niech sie stanie we mnie i przeze mnie’-bo jego wola jest moja,-dlugo nie moglam tego zrozumiec
    -idac ulica,droga ogladam drzewa i cieszy mnie ich widok
    -usmiecham sie do ludzi nawet obcych w autobusie na ulicy
    -mowie do siebie patrzac w lustro kocham cie /na poczatku troche bylo mi glupio ze tak gadam do lustra ale teraz -to takie normalne/
    -ufam Bogu
    -romawiam z Bogiem jak z tata,innym razem jak z kolega,przyjacielem
    -dziekuja Bogu za wszystko ,za miniony dzien,za radosc zycia i przepraszam za swoje slabe strony,za niecierpliwosc ,za krytyke itp.
    -jestem wdzieczna ze nauczylam sie wybaczac
    Dlugo do tego wszystkiego szalam ale warto bylo bo kocham Boga,kocham ludzi,kocham zycie. Pozdrawiam .

    Reply

  34. Urszula
    27 stycznia 2012 @ 09:08

    Piekna jest Twoja droga krys,,3m sie tak,,wspanialy z Ciebie nauczyciel,,i nie zapomnij gdziekolwiek idziesz ,niezaleznie od pogody,zawsze zanos swoj wlasny blask ,,w milosci pozdrawiam Ula xx

    Reply

  35. Barbara
    27 stycznia 2012 @ 16:27

    Tak, pięknie krys to wyjaśnił…szacunek wielki za odwagę….o to właśnie chodzi….patrzmy w ten sposób na świat, nas samych…a życie będzie wspaniałą radością…:)
    Nie zapominajmy jednak, że nie wszyscy tak widzą i czują…..niestety..:(
    Pamiętajmy : Jak. 2, 13 “Miłosierdzie góruje nad sądem.”
    Chwała Bogu za Jego jestestwo :):)
    Pozdrawiam 🙂

    Reply

  36. krys
    28 stycznia 2012 @ 07:32

    Barbaro jeli zmienisz stosunek do zycia i do ludzi to to i oni zmienia sie w stosunku do ciebie-zapweniam cie.Nie oczekuje pochwal wystarczy mi ze to co robie, to robie dla Boga i dla siebie samej,a blask zanosze w podziece Bogu . Co zasiejesz to zbierzesz. /atak na marginesie jestem kobieta/ pozdrawiam

    Reply

  37. Barbara
    28 stycznia 2012 @ 14:12

    No tak, ktoś tu mnie źle zrozumiał.”krys”..ale nic, chwała Bogu :):)
    Tak naprawdę to nikt z nas nie jest w stanie nic robić dla Boga, gdyż od Niego jest wszystko i wszyscy…..:)
    Możemy oddawać Mu cześć i chwałę w duchu, żyjąc w prawdzie i miłości do bliźnich.
    Bóg nie chce od nas ofiary, On pragnie byśmy żyli w przykazaniu miłości, kochaj bliźniego swego jak siebie samego.
    Nie wszyscy jednak trwają w tym przykazaniu…widać i słychać to na każdym kroku, nie możemy udawać, że tego nie ma, bo byśmy zaprzeczali temu co wyznajemy.
    Wielu ludzi cierpi i to nie z własnego wyboru…ja nie potrafię być obojętna na to, dlatego stwierdziłam tak jak powyżej.
    Pięknie opisałaś swoją codzienność, ale nie liczy się jednostka, liczą się wszyscy….i dlatego życzę takiego pięknego podejścia do życia każdemu……niech tak będzie…(a tak na marginesie, ja kocham życie :):)}
    Pozdrawiam 🙂

    Reply

  38. Urszula
    28 stycznia 2012 @ 17:02

    Przepraszam Krys,,to fakt,,powinnam napisac ” wspaniala z Ciebie nauczycielka “,, przytula Cie Ula xx

    Reply

  39. krys
    28 stycznia 2012 @ 20:47

    To wlasnie dlatego mamy wolna wole abysmy robili to co chcemy od Boga jestesmy i Jemu zanosze dziekczynienie, nie ofiare.Ludzie cierpia i beda cierpiec jesli nie zwroca sie do Boga o pomoc.Jak male dziecko placze i wtedy mama mu daje jedzenie ,na to czeka nas Ojciec Niebieski,abysmy sie do niego zwrocili. Ale nie mozemy nikogo zmienic jesli on sam tego nie pragnie, dlatego zacznijmy od nas samych ,a powoli przylacza sie inni.Od kilku lat dzialam w Karitasie i widze wielu ludzi cierpiacych,bezdomnych nie jestem obojetna.,.Mysle ze wielu z tych ludzi wybralo taki sposob zycia.Znam rumunke bezdomna,spi w parku owinieta cerata mowiaca piekna angielszczyzna rozmawiajac z nia widac ze to wyksztalcona kobieta zaproponowalam jej aby zamieszkala na misji u siostr /jeden warunek musi zrobic badania lekarskie/ nie wyrazila zgody -wspolczuje jej ,lecz nie lituje sie nad nia. Ps 91 Boze moj ktoremu ufam.

    Reply

  40. Ewa
    28 stycznia 2012 @ 22:00

    krys,może jej nie stać na zrobienie badań

    Reply

  41. Odkrywca
    28 stycznia 2012 @ 22:14

    “Skoro Bóg nie zaniżył naszej wartosci to skąd się bierze to niskie poczucie wartości:)”
    Ewo, tak sobie myśle nad tym co napisałaś, o co zapytałaś…
    Kiedy się rodzimy jesteśmy jak ludzie, którzy przyjechali pierwszy raz do obcego im kraju, do znajomych, których uważaliśmy za przyjaciół. Ci, chcąc być dobrymi przyjaciółmi, zaproponowali, że pokażą nam kraj w którym mieszkają, miasta, okolice. Zgadzamy się, bo czemu nie. W końcu nie wiemy dokąd iść, a z przewodnikami łatwiej i przyjemniej.
    I tu zaczyna się odpowiedź na Twoje pytanie – takie moje małe przemyślenia:
    wyruszamy by poznać nowy kraj. Nasi przewodnicy niestety znają go od tej gorszej strony, więc pokazują nam go jako niebezpieczny, zły, zepsuty, a ludzi jako tych, którzy mogą nam zagrozić, jako tych, którzy mają większe prawa od nas, którzy są lepsi, piękniejsi, mądrzejsi i w ogóle naj…
    Kiedy próbujemy wejść w uliczkę, która nam sie spodobała, zostajemy przywróceni do porządku i zganieni by nie robić czegoś samemu, a jedynie słuchać się ich, bo oni wiedzą najlepiej co w tym kraju jest piękne, dobre i warte zobaczenia.
    Z każdym krokiem czujemy się coraz bardziej stłamszeni, mniej warci od mieszkańców kraju, za każdym niemal razem nasza inicjatywa jest gaszona, a pomysły wyśmiewane. Nasi przyjaciele też niezbyt pewnie czują się tu, gdzie mieszkają. Boją się wzroku przechodniów, uchodzą im z drogi, widać, że w głębi serca boją się tego świata i tego samego uczą nas – niby w imię miłości…
    Z każdym dniem pobytu w nowym kraju przyjmujemy przekonania naszych opiekunów, przyjaciół. Bojąc się pokazać własną twarz, by nie zostać zruganym, wyśmianym, poniżonym….
    A Bóg? Kim On jest w tej historii?
    Jest tym, który mieszka zamknięty w budynkach, przebywa daleko w wymiarze o którym nikt nie potrafi nic powiedzieć poza słowem: Niebo, ale co to tak naprawdę oznacza i czemu jest tam, a nie blisko nas, by nas chronić, troszczyć się i kochać jak rodzic kocha swoje dzieci….Tego nie wiedzą.
    Tak przynajmniej mówią nasi przyjaciele i takiego dają nam poznać w swoich opowieściach i sposobie życia: w lęku, niepewności, zmartwieniach i poczuciu bezsilności.
    To smutna historia, ale może to właśnie jest jeden z powodów, który stoi za tak niskim poczuciem wartości wielu ludzi. Jesteśmy wiele warci, tylko nie wiemy o tym, bo nikt od pierwszych chwil naszego życia wyraźnie nam tego nie powiedział, nie mówił każdego niemal dnia, ucząc miłości do siebie, ludzi, świata i Boga.

    Reply

  42. krys
    29 stycznia 2012 @ 08:07

    Ewo! Sa mozliwosci zrobienia badan za darmo tak u siostr jak i u “lekarzy bez granic”,lekarzy swiata”
    Bardzo slusznie powiedzial Piotr ‘jestesmy wiele warci….tylko nie wiemy otym ,bo nikt nam tego nie powiedzial……….’.Znamy zakazy,przykazy , przekonania i potrzeba duzo pracy i checi aby to zmienic, ale kazda moneta ma dwie strony. pozdrawiam

    Reply

  43. Ewa
    30 stycznia 2012 @ 00:16

    To może powiadom lekarzy bez granic,narazie nie zrobiłeś nic ,żeby jej pomóc.

    Reply

  44. Ewa
    30 stycznia 2012 @ 00:20

    Piotrze,nikt nam wielu rzeczy nie powiedział,bo w jaki sposób można przekazać komus wiedzę ,czy miłość jeśli wcześniej jej się nie dostało:)

    Reply

  45. krys
    30 stycznia 2012 @ 07:08

    Nie moge zrobic nic w momencie jesli ona nie wyraza na to zgody,tj.wlasnie to co pisalam nie mozemy zmienic nikogo, niczyjego zycia jesli on tego nie chce-tylko i wylacznie samych siebie.Jesli zwrocisz sie do Boga ufajac mu On ci pomoze ale nie bedzie ci pomagal bez twojego pozwolenia.

    Reply

  46. Barbara
    31 stycznia 2012 @ 20:24

    Tak właśnie jest, to prawda. Nikt z nas bez zezwolenia osoby tyczącej się dana sprawa nie może podjąć decyzji. Taka jest ufność Bogu właśnie. Szanując decyzje człowieka oddajemy cześć Bogu z ufnością, że On załatwi tę sprawę 🙂 Nie koniecznie my jesteśmy tymi co muszą prowadzić za rękę do końca. Każdy ma swoje zadanie. Każdy jest potrzebny. Jeden mówi, drugi słucha itd. Bóg jest tym co jest mocen wszystko..i czyni to przez nas i w nas. Alleluja 🙂
    Na wszystko przychodzi czas..i warto być cierpliwym…cierpliwość oznacza trwanie w pokorze i to jest oznaką wiary. Dziękujmy Bogu za te wszystkie sytuacje i bądźmy czujni ile możemy, a ile nie mamy czynić. Każdy dzień dodaje Jego dobra, chwała Mu.
    Ta pani Rumunka, wie dlaczego tak postępuje, Bóg także… pozostaje nam modlitwa z dziękczynieniem za tę osobę i wszystko co jej się
    tyczy.
    Serdecznie pozdrawiam.

    Reply

  47. anna
    22 maja 2012 @ 14:35

    Witam wszystkich moi drodzy. Czytam waszych konfrontacji słownych i pragnę dodać coś od siebie.
    Zgadzam się z większością wypowiedzi, że Bóg, nasz Ojciec jest również naszym Przyjacielem, który darzy nas naprawdę wielką miłością, a przez to pokazuje nam jak wielką wartością jesteśmy my ludzie dla Niego. On nas stworzył, nazwał nas swoimi dziećmi, kocha nas przeogromną miłością, którą okazał nam poprzez śmierć Swojego Syna ofiarowaną za nas wszystkich. On ofiarował nam życie, każdemu z nas wyznaczył misję do wypełnienia tu na ziemi, obdarzył nas talentami, abyśmy realizując Jego plan, który nam przeznaczył na to ziemskie życie, mogli w pełni się rozwijać i samorealizować, a przez to być szczęśliwi i spełnieni, oraz oparciem dla innych.
    On dał nam talenty i ufa, że dobrze je spożytkujemy. Czy ktoś ma wątpliwości, że dla Boga jesteśmy bardzo wartościowi. myślę, że fakt, iż dla Boga mamy taką wartość już wskazuje o wysokim poczuciu naszej wartości. Skoro ktoś tak Wspaniały, dostrzega naszą wartość, to musimy być naprawdę wartościowi. Bóg jako dobry i kochający Ojciec musi również stawiać wymagania nam swoim dzieciom abyśmy się rozwijali i dojrzewali moralnie dlatego daje nakazy i zakazy. My czasem jako dzieci się buntujemy pokazując swoją niezależność, a On nam na to zezwala bo szanuje naszą wolność. ON pozwala abyśmy się trochę poobijali na drogach naszego życia i uczyli się na naszych błędach. On wie, że to jest nam potrzebne i kocha nas również w tedy gdy się buntujemy i czeka aż zmądrzejemy.
    Jeśli ktoś ma jeszcze wątpliwości co do własnej wartości to zachęcam posłuchać “listu od Boga” na http://www.szukającboga.pl. Czytając ten list odczułam jak wielką mam wartość w oczach BOGA mojego Ojca i najlepszego Przyjaciela. wzruszyłam się przeogromnie. Polecam! Pozdrawiam i przepraszam, że aż tak bardzo się rozpisałam, ale cieszę się, że mogłam wyrazić swoje zdanie na ten temat. To jest oczywiście moje zdanie, ktoś inny może się z nim nie zgadzać. Ale każdy ma prawo mieć swoje zdanie. Prawda? jeszcze raz pozdrawiam i życzę dużo dobra.

    Reply

  48. musialina
    6 lutego 2013 @ 08:29

    “A Przyjacielowi się ufa. Bardziej nawet niż sobie.” – z tym akurat się nie zgadzam. Jeśli nie ufam sobie to nie jest możliwe by zaufać innym, nawet Bogu. Przecież jesteśmy jednością. Dziękuje

    Reply

  49. krys
    7 lutego 2013 @ 06:53

    Piotrze jak pieknie brzmi w moich uszach ten tekst ktory wlasnie wysluchalam.Twoj aksamitny glos i te piekne slowa .Dzieki

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Captcha *Captcha loading...