Gdy wiem, kim jestem, wiem, co mogę robić
Nieznajomość prawdziwego siebie mocno utrudnia znalezienie swojej życiowej ścieżki. Trzeba dokopywać się do tego, czego Ty tak naprawdę chcesz. To coś nowego, gdy przez wiele lat myślałeś o tym, czego chcą inni i robiłeś co trzeb, by im to zapewnić.
Dlatego na drodze uwalniania się od skrajnego altruizmu tak ważne są chwilę zatrzymania. To właśnie wtedy można wsłuchać się w siebie, w ten cichy głos, który bezskutecznie próbuje się przebić, by w końcu zostać usłyszanym.
Altruiście trudno znaleźć takie chwile, bo nie ma na to czasu. Przecież jest tyle rzeczy do zrobienia, tyle osób trzeba wyręczyć, tylu pomóc i tyle ogarnąć w domu lub w pracy. Bezczynność w takiej sytuacji to marnowanie cennych minut. Tyle, że bez tych minut trudno będzie przestać żyć pod innych i zatracać w tym siebie. Ten czas to inwestycja w swoje prawdziwe życie i drogę, która w końcu może zaprowadzić cię do TWOICH drzwi. przez które przejdziesz i które zaprowadzą cię to TWOJEGO celu życia.
Dziś jest właśnie taki dzień. Zwykle pracuję nawet w weekendy, choć nie muszę, ale wydaje mi się, że w ten sposób uda mi się w końcu „odłożyć” trochę czasu tylko dla siebie w najbliższej przyszłości. To się jednak nie sprawdza, bo praca bez odpoczynku i regeneracji to jak jazda na pustym baku. Wszystko wtedy zajmuje więcej czasu, a umysł nie radzi sobie z prostymi zadaniami.
Czas dla siebie powinien być stałym i nietykalny elementem każdego dnia. Choćby miało to być 15 minut, albo nawet 5. Ale codziennie. Nieważne, na co zostanie przeznaczone. Najważniejsze jest to: DLA KOGO.
To właśnie wtedy pozwalam sobie usłyszeć siebie, dostrzec swoje pragnienia i poważnie potraktować swoje potrzeby. A gdy koszyk potrzeb wewnętrznego dziecka będzie pełny, można zająć się pomaganiem innym. Ale nie odwrotnie.