Koniec pracy i obowiązków domowych – czy to możliwe
Nawet jeśli nie masz dzieci, a jesteś skrajnym altruistą, wciąż możesz nie mieć czasu dla siebie. Choć to nie tak, że go nie masz. Masz, ale z jakiegoś powodu go sobie nie dajesz. Bo tak naprawdę zawsze znajdzie się coś do zrobienia, nadrobienia, posprzątania, wyniesienia itd.
Dziś pierwszy raz od dłuższego czasu postanowiłem skończyć pracę o 19:00. I niby skończyłem. Ale wcześniej przygotowywałem obiad, potem sprzątałem po obiedzie (dziś mój dyżur w kuchni – oboje pracujemy zdalnie, więc dzielimy się obowiązkami). A gdy ogarnąłem co trzeba, była 19:30 i przypomniałem sobie, że kuweta dawno nie było myta. A co jakiś czas by się przydało. I co zrobiłem? Oczywiście zabrałem się za to. I tak kolejne minuty, które miałem przeznaczyć na swoje projekty bajkowe i rysunkowe, zniknęły w obowiązkach.
Skoro mnie jest tak trudno, to co dopiero rodzice, którzy wracają z pracy i mają do ogarnięcia jedno lub kilka dzieciaków? To dopiero jest wyczyn, choć (możesz się z tym nie zgodzić i uznać mnie za teoretyka) wiele rzeczy jest do dogrania. Tyle, że to wymaga konsekwencji, wiedzy, konsekwencji, zrozumienia i jeszcze raz konsekwencji a do tego odpuszczenia perfekcjonizmu, zgody na popełnianie błędów i niedoskonałości i cierpliwości w trakcie wypracowywania pewnych mechanizmów życia domowego.
Niestety wyręczanie dzieci wydaje się dużo prostsze niż poczytanie, posłuchanie mądrzejszych, zrozumienie zachowania malucha i prawdziwych przyczyn jego oporu, buntu i niechęci do sprzątania, czy przygotowywania posiłku. Ale to nie temat na ten wpis w dzienniku.
Jutro kolejny dzień i kolejna próba zakończenia pracy o 19-ej. Choć i dziś obsuwa nie jest porażką. Bo mimo wszystko znalazłem trochę czasu, który teraz przeznaczam na pisanie w dzienniku, a za chwilę wskoczę do bajkowego projektu Odkrywców Jasnej Strony Życia.
Uśmiecham się i wysyłam ten uśmiech do ciebie. Gdy uda ci się znaleźć w ciągu dnia choć trochę czasu, który spędzisz w ulubiony sposób – zwróć uwagę jak się czujesz. Pielęgnuj te uczucia, zachowuj w pamięci i wracaj do nich. I przede wszystkim pomnażaj je, bo szczęście nigdy za wiele 🙂