Skip to content

85 komentarzy

  1. daria13
    26 stycznia 2010 @ 10:30

    Przyznam szczerze,że całe życie narzekam:-(

    Reply

  2. Odkrywca
    26 stycznia 2010 @ 11:50

    Spróbuj przeżyć jeden tydzień bez narzekania. To naprawdę trudne. Może lepiej zacząć od jednego dnia. Tak, to chyba lepszy pomysł. Większa szansa na sukces:)

    Reply

  3. tusia
    22 lutego 2010 @ 22:15

    wciąż się obżeram i tyję, nie umiem schudnąć choc próbuje-zamykam się w sobie,izoluje od innych:( nie potrafie powiedziec dosc..tyle razy probowalam..

    Reply

  4. daria13
    23 lutego 2010 @ 18:26

    Znów wracam.Przyznaję,że już tego narzekania mniej:-)ale wciąż jest obecny.
    Zwłaszcza od niedawna,jeśli czytasz mojego bloga,to wiesz.

    Reply

  5. Odkrywca
    23 lutego 2010 @ 19:15

    Wiem, wiem,ale też widzę, że jest o niebo (albo o tęcze;) lepiej niż było. Cierpliwości. A kosz jest po to by go zapełniać. A nie serce i umysł.

    Reply

  6. boski
    28 lutego 2010 @ 09:12

    Leci mi krew z nosa od 3 dni

    Reply

  7. boski
    28 lutego 2010 @ 09:13

    Nie ma pracy którą bym chciał.

    Reply

  8. daria13
    26 marca 2010 @ 20:55

    Znów wracam.Narzekania-wszyscy mnie zostawili,opuścili…Nawet Filip.

    Reply

  9. Ada
    7 kwietnia 2010 @ 23:18

    och!

    Reply

  10. Ada
    9 kwietnia 2010 @ 11:26

    Nic nie wyłowiłam na szmaciarni.Mama już 1500 ciuchów ,ale to wciąż mało.Och!..a miało być tak pięknie..

    Reply

  11. Ada
    9 kwietnia 2010 @ 11:30

    Tak naprawdę, ludzie narzekają wtedy gdy brakuje im energii.Energię czerpiemy zewsząd ,ale głównie od Boga ,czy z uniwersum jak kto woli.Gdy z jakichś powodów brak tej energii,trzeba ją zdobyć.Można tez wyssać od innych.Narzekanie jest jednym ze sposobów.Taki kosz nie wiele się zda prawdziwym narzekaczom.Dalej będą chodzić "głodni" i szukać współczujących.:)

    Reply

  12. kejsi1987
    16 kwietnia 2010 @ 10:35

    jest do dupy

    Reply

  13. Odkrywca
    16 kwietnia 2010 @ 11:07

    I tak czasem bywa…

    Reply

  14. przemox
    20 kwietnia 2010 @ 21:52

    jestem taki brzydki ze mam juz dosc, wygladam jak jakis kon czy mamut…nawet mi sie juz z domu nie che wychodzic…

    Reply

  15. kejsi1987
    20 kwietnia 2010 @ 22:51

    tyleee emocjonalnych wampirów jest dookoła ze mam dość

    Reply

  16. Ada
    22 kwietnia 2010 @ 11:11

    teraz panuje taki wirus o wdzięcznej nazwie-"tumiwisizm" ..i mnie dopadł:(
    ..jeszcze przed świętami..trwa.. nie mogę się wyleczyć..Mamooo! it's over !!!!! :):)

    Reply

  17. SailorMoon
    27 kwietnia 2010 @ 11:09

    najczęściej narzekam na brak kasy. to chyba mój główny życiowy ból. często też narzekam na swój wygląd, bo nigdy nie uważałam się za piękność. tak samo narzekam na rodziców, którzy często działają mi na nerwy. na wykładowców na uczelni. na swoje mało ciekawe życie. na brak przyjaciół…. jest mnóstwo powodów do narzekania…

    Reply

  18. niespokojna_duszyczka
    6 maja 2010 @ 08:45

    dlaczego ja zawsze na koniec musze wyladowac tam, gdzie jest tylko czarna, nieogarnieta pustka ?! i dlaczego w ogole musze zyc? – o, to tak narzekam sobie ja!! 🙂

    Reply

  19. misia
    21 maja 2010 @ 18:22

    Ciągle narzekam że jestem chora! Chce wyzdrowieć!

    Reply

  20. 123
    22 maja 2010 @ 11:49

    Wszyscy na coś narzekamy, na ta strone natrafilem kilka dni temu ale musze przyznać, że wyglada ciekawie. Skoro jest to kosz narzekan w ktorym moge zostawic moj syf to ponarzekalbym sobie na zachowania niektorych ludzi, pogode, ze wygladam tak a nie inaczej, że mam cholerrrne problemy skórne ktore ograniczają mi kontakty międzyludzkie!! ;/ dobra koniec gadania trzeba brac sie za robote!

    Reply

  21. Ewa
    14 grudnia 2010 @ 01:54

    Mogłabym ponarzekać,że jest tak mało wpisów:)))))

    Reply

  22. Zaneta
    28 lutego 2011 @ 20:06

    Ciagle narzekam na brak pracy, pieniedzy.. Ale brakuje mi motywacji do tego aby sie zmienic.. Aby zaczac myslec pozytywnie.. Stale kiedy budze sie rano mysle jak to jest nie dobrze… Chce zmienic swoje zycie tylko nei wiem zupelnie od czego zaczac.. Sstale ustalam sobie ze cos zrobie, skoncze prawko, ale nic nie robie !!!! konczy sie na gadaniu.. Wrrrrr..

    Reply

  23. Basia
    25 marca 2011 @ 08:45

    Narzekam na to że wciąż mi nic nie wychodzi, za co się nie zabiorę to staja przede mną drzwi zamkniete. No już mam tego dosc!!!

    Reply

  24. Weronika
    28 marca 2011 @ 13:51

    Narzekam, że wciąż narzekam…:(
    Że coś planuję a w praktyce to leży…

    Reply

  25. Magda
    14 maja 2011 @ 17:16

    Narzekam ciagle na moja matke,ktora mnie doluje,stresuje po prostu dziala mi na nerwy,chociaz staram sie byc pozytywnie nastawiona do zycia.A poza tym narzekam sobie,ale tylko w myslach,ze mam za male mieszkanie i brak pieniedzy na zmiane.Wierze jednak w to,ze cuda sie zdarzaja i w koncu bede miala duplex z tarasem!

    Reply

  26. Wiesia
    14 maja 2011 @ 21:37

    ..odkąd Ktoś kiedyś popatrzył na mnie swoimi przepięknymi oczyma z politowaniem, zaczęłam szukać przyczyn swojego narzekania iiiii.. już nie narzekam :))) albo przynajmniej w pewnych sytuacjach mocno się o to staram 😉

    Reply

  27. Renia
    12 czerwca 2011 @ 02:26

    …narzekam na siebie, że nie umiem wyjść z nałogu, że nie mam “w kim” się wypłakać po znęcaniu się nade mną i śmierci przyjaciela, narzekam, że zawsze muszę być silna…..
    narzekam, że ciągle jeszcze muszę żyć ;(

    Reply

  28. Odkrywca
    12 czerwca 2011 @ 18:22

    W nawyku narzekania ważne jest chyba to, by zobaczyć, dokąd mnie te narzekania prowadzą. Czy tam, dokąd chcę iść, czy w zupełnie przeciwnym kierunku. Jeśli to dostrzegę, to nie będę mógł zrzucić na nikogo odpowiedzialności, że doszedłem do miejsca, w którym nie chciałem się znaleźć.

    Reply

  29. Renia
    12 czerwca 2011 @ 21:08

    narzekanie jest jak nałóg, myślisz że tak ma być i nie widzisz innego wyjścia… a z bólem który mu towarzyszy sprawia, że pogrążasz się w kolejnym nałogu….
    błędne koło działa i w pewnym momencie budząc się rano już nie chcesz tego “trzeźwego” świata…

    Reply

  30. Odkrywca
    12 czerwca 2011 @ 21:59

    Mało kto nie narzeka w ogóle. To codzienna, mozolna praca. Kroczek po kroczku. Piszę “kroczek” bo takie to właśnie ma być, by było skuteczne. Duże kroki są za duże, za bardzo obciążające umysł, który na myśl o wysiłku, wycofuje się, ucieka w nałóg.
    Kiedy jednak za cel obierzemy sobie bardzo mały krok w kierunku zdrowia, uwolnienia od narzekań i światła, które jest życiem, wtedy część umysłu odpowiedzialna za ucieczkę i obronę, śpi. Możemy więc zadziałać. Może to być 60 sec. bez narzekania, a wypełnione zwróceniem uwagi na to, za co jestem wdzięczny. Choćby za drobiazg. Ale nawet jeśli tylko jeden powód do wdzięczności wypełni te 60 sec. co będzie krok naprzód, nie w tył.
    Rób tak codziennie przez miesiąc. Wystarczy 60 sec.
    Jesli uznasz, że i to jest za dużo, rób przez 30 sec. Ale zacznij od małego kroku : mały czas wdzięczności zamiast narzekania.
    To propozycja, nie zalecenie, bo nie uzurpuję sobie prawa do pouczania ludzi i ich leczenia. To podzielenie się tym, co działa u mnie. Pozdrawiam i życzę wielu wygranych 60 sec. kroków.

    Reply

  31. Renia
    12 czerwca 2011 @ 22:11

    Mam za sobą 20 lat takich wygranych sec., pełnych nadziei uśmiechu, siły i normalnego życia z chwilami narzekań – normalne chwile narzekań, mimo krzywd….
    Teraz jestem zmęczona tamtym czasem, zmęczona tym ….
    Ale narzekania zostaną tylko moje, nikogo to w mojej codzienności nie obchodzi…
    Kibicuje tym którzy walczą i pomagam na tyle ile mogę,słowem i czynem, ale te porady odnieść do mojego życia?… To takie dwa światy, jeden to czas kiedy pomagam i uśmiech gdy się uda, i drugi świat gdzie jestem sama z moim…
    Dziękuję i pozdrawiam

    Reply

  32. mimi
    17 czerwca 2011 @ 07:58

    za mało zarabiam, nie mam chęci do pracy i głupiego dyrektora

    Reply

  33. mona
    29 czerwca 2011 @ 20:28

    nie narzekam,w zasadzie biorę życie takie jakie jest z wszelkim dobrem i tymi złymi dniami, żyję tą chwilą która trwa, nie narzekam ja jestem wściekła, zwyczajnie wściekła na to grono moich przyjaciół którzy odwrócili się z dnia na dzień , i zastanawiam się w zasadzie po co się wściekam, ? nie ma ich to chyba lepiej skoro skorzystali z czego mogli skorzystać a jak już nie mogli to zostawili w kłopotach, a chodziło jedynie mi o to że okazało się że nawet nie chcą wysłuchać , może to i dobrze może ta wściekłość niepotrzebna, może raczej powinnam podziękować ze to co fałszywe odeszło, wybaczyć i iść dalej swoją drogą,bo na co mi tacy przyjaciele , skoro nimi nie byli, dwa lata czekałam otwarte drzwi i nikt nikt z nich się nie odezwał, jakbym nagle przestała istnieć, wiem że świat ma dla mnie jeszcze wiele dobrego, ale takich ludzi zrozumieć nie mogę i tak jestem wściekła, cholernie mocno wściekła, musiałam to z siebie wypluć, :)od razu lepiej.Mówią że jestem naiwna i za bardzo wierzę ludziom, no wierzę bo wciąż szukam w nich dobra nie zła , taka już jestem.

    Reply

  34. Joanna
    30 czerwca 2011 @ 15:50

    Zwyczajnie nie mam siły by żyć. Nie wiem jak to zmienić, czego się chwycić. Nie ma czego/kogo się chwycić. Już nie mogę.

    Reply

  35. narcyzzz5
    8 grudnia 2011 @ 18:05

    jedyne o czym w ogole jeszcze mysle to polozyc sie do lozka, przykryc cieplym kocem po sam czubek swojego nosa i nigdy z niego nie wychodzic..
    po co zyc istniec i rozwijac sie w swiecie ktorym nikogo nie obchodzimy? gdzie nasz los jest wszystkim obojetny? gdzie nie mamy tak na prawde jakiegos konkretnego celu w zyciu? a sciezki ktorymi chodzimy sie wypalaja?
    pytam sie… po co?

    Reply

  36. Odkrywca
    8 grudnia 2011 @ 18:31

    To się nazywa dość głęboka depresja, czyli życie poniżej poziomu prawdziwego istnienia. Trudno stamtąd dostrzec cokolwiek, bo zewsząd otacza nas ściana ziemi, jest ciemno, wilgotno, a wizja wspinaczki w stronę wyjścia, wydaje się bezsensowna, bo przecięż co tam może być ciekawego i po co się męczyć.
    Przecież można siedzieć tu, gdzie się siedzi.
    Co do tego, że nikogo nie obchodzimy, to dlaczego tak bardzo zależy Ci na tym, by kogoś obchodzić? Zapytaj lepiej, czy obchodzisz siebie?
    Wiem, że to kosz narzekań, ale pomyślałem, że przeleję tu parę myśli, które pojawiły się po ostatnim komentarzu.

    Reply

  37. Izz
    16 grudnia 2011 @ 21:21

    Od wielu lat chcę zmienić swoje negatywne zachowania, pracuję nad sobą i wciąż tyle pozostaje do zmiany, ba – wciąż najgorsze przede mną. Muszę i chcę zmienić swoje podejście do świata i ludzi, a tak bardzo nie umiem. Wiem, że naprawdę taka nie jestem, ale spotykają nas różne rzeczy, na które reagujemy tak jak umiemy, zgodnie z naszą osobowością. Moje doświadczenia razem z cechami osobowości, sprawiły, że kompletnie nie potrafię nawiązać więzi ze swiatem, nie potrafię rozmawiac z ludźmi, pokazać im tego co czuje, a już w ogóle- tego co piszę, tworzę itd. Wiem, że przez moją izolację, wywołaną strachem i przekonaniem, że jestem totalnie beznadziejna, tracę i szanse na przyjaźń i na miłośc i na zawodowy czy naukowy sukces. A jednak, siedzę dziś w domu, po raz setny i nic już nie uratuje tego dnia, poza mną samą. A ja ostatnio nie mam już sił.Wracam do domu i płaczę, a potem próbuję znaleźć jakiś sposób na to. Znalazłam ich miliony i żaden nie był trwalszy niż dzień. Całę moje życie jest przemilczane, choć uwielbiam mówić,zwłaszcza piękne słowa.Ale nie potrafię. Czuję, że nikt nie słucha i nie wiem czemu ale to dla mnie ważne. Tak jak ujął to Odkrywca, pytanie dla mnie brzmi – czy ja sama jestem dla siebie wystarczająco ważna?
    Dziękuję za możliwość ponarzekania, traktuję to jako przełamanie swojego nawykowego milczenia i krok naprzód. Wierzę, że nie poddam się depresyjnym klimatom i w końcu nauczę żyć w zgodzie ze światem. Pozdrawiam narzekaczy:), z pewnością tu (mam nadzieję, że nie do narzekalni)wrócę.

    Reply

  38. basia
    11 stycznia 2012 @ 23:05

    oj u mnie tez nie jest ciekawie,czuje sie tak samotna ze mam juz tego totalnie dosc!! niemoge znalezc zadneg fajnego chlopaka,moje zycie jest nudne i do du…. plakac mi sie chce czsami,ale dusze to wszystko w sobie:(((

    Reply

  39. basia
    29 stycznia 2012 @ 01:38

    AAAAAAAAAAAAA chce krzyczec glosno ,tak bardzo jestem zla.. na wszystko i wszystkich do okola mnie!!!!!!!!!
    Fakt moze troszke za bardzo pojechalam mojej mamie,ale to byly moje Buty!!! i ona nie miala prawa z nimi nic robic!!!!
    Troszke czuje sie z tym zle ,tym bardziej ze mama ciezko choruje a ja jeszcze sie z nia poklocilam:((
    I teraz jestem ja Strasnie wsciekla!!!!
    Boze dlaczego nasze zycie musi byc takie skaplikowane!!!!!!!!!!
    AAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Reply

  40. Kasia
    11 maja 2012 @ 10:37

    Narzekanie mnie zjadło… wciąż narzekam… spełniają się moje marzenia, a jak już się spełnią to widzę przed sobą inne i zapominam o tym spełnionym. Pozwalam przyćmić jego blask drobnymi porażkami…. To tworzy mnie nieszczęśliwym człowiekiem…Sama się unieszczęśliwiam

    Reply

  41. Ania
    13 maja 2012 @ 16:25

    I znów przyszedł ponury i zimny dzień….to wystarczyło aby mój dość dobry humor legł w gruzach…Znów dopadające przygnębienie 🙁 Powodów do narzekań znaj duje sobie wiele ale ostatnio najczęstszym jest to że od dośc długiego czasu jestem sama,nie mam u swego boku faceta swoich marzeń…nie moge z nim robic tylu wspaniałych rzeczy,a tym samym że nie mam nikogo bo jestem beznadziejna.Przechodzę przez ulice a tam para….czuje zazdrość,myśle przecież ta dziewczyna jest przeciętna…a jednak jest szcześliwa i tak w kółko.Nie chce nikogo ,,bylejakiego” a tym samym trudno poznać/spotkać kogoś ciekawego,faceta w którym się zakocham.

    Reply

  42. Ewa
    13 maja 2012 @ 23:11

    :)Aniu a może trzeba tak-o jaka fajna para:)))skoro oni się znaleźli to na pewno na mnie też ktoś czeka :)))

    Reply

  43. Ania
    15 maja 2012 @ 22:14

    😉 Ewa,myślę że to dobra opcja,tylko czasmi ciężko,czasmi zazdrość wygrywa.Tak na marginesie jeśli On istnieje mógłby chociaż dać mi jaką wzkazówke gdzie jest 😉 😀 Coś zrzędliwa zrobiłam sie po roku bycia samej… :/

    Reply

  44. Marysia
    22 maja 2012 @ 09:32

    Mam nadwagę wpadającą w otyłość, zdiagnozowaną ciężką depresję i jestem bezrobotna. Od tygodni siedzę w domu i nie potrafię zmotywować się do najmniejszego działania. Boli mnie, że inni ludzie tak dobrze sobie radzą bez takiego wielkiego wysiłku, jakim dla mnie jest najmniejsza czynność. Ciągłe porównania z innymi powodują, że czuję się jeszcze gorzej. Panicznie boję się porażki i krytyki. Jestem w błędnym kole i nie widzę drogi, żeby z niego wyjść. Wiele razy próbowałam coś zmienić, ale za każdym razem mi się nie udawało. Już nie wierzę, że coś się zmieni. Jestem nadwrażliwcem i życie mnie po prostu boli. Jestem beznadziejna i wszystko, za co się zabieram, kończy się katastrofą. Kolejne porażki powodują, że już nie mam siły robić czegokolwiek. Budzę się w nocy i jestem zestresowana, choć nie wiem czym. Cały czas boli mnie żołądek. Jestem trochę niepełnosprawna, choć to ukrywam przed ludźmi. Mój ojciec odszedł przed moimi narodzinami. Mama była władcza i zawsze byłam w jej cieniu. W młodości udawałam pewną siebie i “byłam gwiazdą”, ale to nie pomagało. Nie wiem, kim jestem i jaka chciałabym być. Nie mam celów w życiu albo ciągle je zmieniam, nigdy nie doprowadzam niczego do końca. Nic w życiu nie osiągnęłam.

    Reply

  45. Ewa
    26 maja 2012 @ 23:29

    oj wiem Aniu 🙂 też jestem sama 🙂

    Reply

  46. Joanna
    29 maja 2012 @ 12:52

    Czy mozna zniknąć z dnia na dzień nie czyniac nikomu krzywdy swoim zniknieciem?
    Chciałabym, żeby tak się dało. Nistety nie mogę… mam córkę 10 letnią. Czasami myślę, że dla wszytskich było by to najlepsze – nawet dla niej, chociaż nie od razu ale jakoś by się przyzwyczaiła do mojej nieobecności.
    A ta ucieczka to odwaga czy tchórzostwo?no właśnie… co robić…jak żyć ? nie mam już siły

    Reply

  47. Odkrywca
    29 maja 2012 @ 16:22

    Joanno, nie wiem, dlaczego nie chcesz już żyć. Zniknięcie to ucieczka przed życiem, od życia. Czucie się za słabym, by żyć. Jeśli tak się czujesz, to znak, że Twoje życie stało się bardzo ciężkie. Czemu? Nie wiem. Ty wiesz.
    Czy gdybyś przestała czegokolwiek chcieć i pozostała przy tym, co jest teraz, kto jest teraz – czy coś by się zmieniło w Twoim patrzeniu na swoje życie? Pojawiłoby się choć odrobinę lekkości?
    Masz córkę, to łatwiej będzie Ci wyobrazić sobie to, o czym chcę napisać: Zamknij oczy i zobacz przed sobą siebie w wieku swojej córki. Stoi przed Tobą Twoje wewnętrzne dziecko. Co robi? Jaką ma minę. Czy jest smutne, czy pogodne? Czemu jest takie jakie jest – jak myślisz?
    Czego pragnie najbardziej? Czy czuje się kochane, czy porzucone, zapomniane, nielubiany, odrzucone, nieakceptowane? ( To tak naprawdę Ty)
    Pomyśl o tym, bo to, jak czuje się to wewnętrzne dziecko, oznacza, jak Ty w głębi siebie traktujesz siebie i jak się czujesz.
    Nie wiem, gdzie jest miłość w Twoim życiu? Jak wyglądała kiedyś, gdy byłaś 10-letnią dziewczynką…
    Może warto dziś, teraz, zastąpić innych i samemu okazać miłość sobie, swojemu dziecku krytemu w Twoim wnętrzu. Dziecku, które czeka na miłość, na to, by poczuć się kochane, bezpieczne, akceptowane, bo nie zasłużyło na nic innego. Warte jest miłości. Warte jest kochania takim, jakie jest.
    Jeśli znajdziesz chwilę i zechcesz, wejdź na stronę: http://afirmacjezycia.pl/, zapisz się na Newsletter i korzystając z hasła, które otrzymasz po potwierdzeniu subskrybcji, posłuchaj darmowej afirmacji: “Komunikaty dobrej matki i dobrego ojca” Przeczytaj instrukcję, którą dołączyłem, zanim posłuchasz samych komunikatów. Być może tego właśnie teraz potrzebujesz. Nie wiem. Jednak zawsze to jakaś możliwość. Pozdrawiam i życzę, by udało Ci się zaprzyjaźnić z Twoim wewnętrznym dzieckiem, które czeka, by być kochane. Tak samo, jak Twoja 10-letnia córka.

    Reply

  48. magdalena
    18 czerwca 2012 @ 15:19

    chwilowo odpoczywam od pracy….moje srodki pieniezne sie skurczyly,jestem otwarta na nowe propozycje pracy-chodzcie do mnie,chodzcie!!!!!!

    Reply

  49. Natalia
    1 lipca 2012 @ 13:48

    Dios !! nic tylko nazekam !! to praca do bani, to rodzina ma mnie w nosie , to nikomu na mnie nie zalezy , to moj facet ciagle mnie krytykuje i probuje mi zycie ukladac po swojemu ……….duzo tego nie chce mi sie nawet pisac!!! Nie potrafie nic zmienic !! Jestem tchorzem!!!!!!

    Reply

  50. Urszula
    1 lipca 2012 @ 20:06

    alez ten facet musi Cie kochac !! skoro wciaz jest z taka zgorzkniala jedza….a moze jednak jest cos co Cie cieszy ?….poszukamy ? …. przytula Cie Ula tchorzyku xx usmiechnelas sie ? ok doooobrze !! tak 3msie….

    Reply

  51. Anka
    18 lipca 2012 @ 17:26

    Okropny dzień…Chyba też dlatego weszłam tutaj.Dziś powodów do narzekań mam wiele.Początwszy od spalonego żąkietu do spędzania wakacji bez wymarzonego faceta,którego ciągle szukam i jakoś się nie pojawia.Miał być spacer na rynek,a w końcu został koc i film.Może ten nastrój pozostał po wczorajszym filmie ,,Nad życie” który polecam…Ehhh,gdzie ci faceci…Pełno ich,a tak trudno spotkac tego jedynego 🙁

    Reply

  52. Ewa
    22 lipca 2012 @ 23:08

    A ja ponarzekam:) dlaczego nie ma na tej stronie szkatułki pełnej marzeń:))))

    Reply

  53. Adam
    2 sierpnia 2012 @ 08:36

    a kolejny dzien taki sam…pusty
    jak to jest, że masz wszystko-pracę, zdrowie, mieszkanie, pieniądze, dobrze wyglądasz a mimo wszystko czujesz się bezwartościowy?
    pewnie dlatego, że jesteśmy stworzeni by żyć dla kogoś, z kimś…
    kiedy odchodzi najbliższa Ci osoba, znajomi wcale Cię nie potrzebują, kiedy telefon milczy a rodzina zdaje się woli nie rozumieć Twoich problemów-usychasz
    jeszcze niedawno było tu tak głośno, coś się działo, był uśmiech…
    a teraz czuję że umieram…

    Reply

  54. Madzia
    21 września 2012 @ 11:52

    Zostawiam tutaj raz na zawsze brak zaufania do Mojego Umiłowanego. Chcę wierzyć w każde jego słowo, niech się staje.
    Pojechał tak daleko, zostawił mnie samą, nie przyjeżdża, jest mi źle bardzo tęsknię. Chcę go z powrotem. Chcę wierzyć, że będzie moim mężem już nie długo. Że bardzo mnie kocha. Chcę w to wierzyć zamiast ciągle wątpić i szukać pretekstów, by mu nie wierzyć. Stwarzać sobie historii, które stają się samospełniającymi się przepowiedniami. Chcę LUZU!

    Reply

  55. Sylwia
    3 października 2012 @ 14:56

    Staram się nie narzekac ale czasami się nie da ;( ostatnio zauważyłam, że zaczynam częściowo robić się jak moi współpracownicy zgorzkniała, narzekająca maruda, współczucie i szacunek do innych umyka jak powietrze z balonu i przychodzi mi do głowy myśl ze człowiek albo przystosowuje się do środowiska w jakim pracuje albo należy je zmienic. Wybieram to drugie bo chyba w porę się ocknęłam, że dalsza współpraca to ściąga mnie na dno …

    Reply

  56. Urszula
    3 października 2012 @ 21:08

    Czy ja dobrze zrozumialam Sylwio, ze chcesz zwiac od marudow i zgorzknialcow ? Jesli masz taka mozliwosc , to zwiewaj jak najszybciej dziewczyno, zachowujac swoj wlasny blask i radosne serce. Mozna jeszcze ignorowac glupote i zyc wedlug wlasnych zasad….to nie jest bardzo trudne.
    / ot, taka mala podpowiedz zyciowa /. Slicznosci Ci zycze na Twojej drodze !!
    Ula xx

    Reply

  57. Odkrywca
    3 października 2012 @ 21:30

    Jest jeszcze trzecia opcja – można traktować ją jako przejściową zanim nie znajdzie się np. praca z ludźmi o innym usposobieniu: to umiejętność budowania niezależności w sobie, strefy wolności, własnego wyboru tego, jak chcę patrzeć na świat i ludzi, co myśleć, a co nie.
    Z jednej strony to dość proste, ale z drugiej wymaga codziennej choćby małej pracy nad badaniem swoich myśli, zwracania uwagi na uczucia i sprawdzania jakie myśli za nimi stoją.
    Coś takiego daje tę korzyść, że niezależnie od tego, gdzie się znajdziemy, w sobie wciąż będziemy wolni i niezależni. Tego życzę.
    Jak to robić? – zapraszam na warsztaty świadomego życia.:)

    Reply

  58. Sylwia
    4 października 2012 @ 09:04

    Chciałam podziękować za słowa wsparcia Uli i Odkrywcy 😉 Praca nad własnym rozwojem nie jest prosta jednak warto podjąć takie wyzwanie. DZIĘKUJĘ 😉

    Reply

  59. Omasland
    9 grudnia 2012 @ 22:16

    Mam już dość wszystkiego. Być może przejmuję się błahostkami, a nawet wiem o tym, ale nie mogę odgonić od siebie negatywnych myśli. Ilekroć uda mi się nastawić pozytywnie jeden mały szczegół zawsze rozwieje moje i tak długo nietrwające szczęście. Zero czasu dla siebie, ciągły stres związany ze szkołą, znajomymi. Wiem, że nie należy przejmować się ludźmi, którzy mają nas za nic, ale co mi z tego, skoro doskonale zdaję sobie z tego sprawę, ale nie mogę nic z tym zrobić? Nie powiem o tym nikomu, bo po co?

    Reply

  60. Pesymistka
    28 grudnia 2012 @ 22:59

    Całe życie słyszałam, że jestem do niczego. Poddawano wątpliwościom moje możliwości. Nigdy nie wierzyłam w siebie ale teraz mój poziom poczucia beznadziejności osiągnął chyba szczyt. Mam 19 lat, zaczęłam studiować dosyć trudny kierunek na którym średnio sobie radzę i jest to jeden z powodów mojej frustracji. Tzn. radzę sobie tak jak inni rówieśnicy [przynajmniej część] a wciąż czuje się jakbym była w tyle. Istnieje duże prawdopodobienstwo, że odpadnę [a może sobie to wmawiam?] Nie potrafię skupić się na nauce, nie wierzę, że to co robie ma jakiś sens. Rozmawiam z ludźmi o moim pesymizmie i za każdym razem po takiej rozmowie czuje się lepiej choć na 10 minut bo przez ten krótki czas wierzę że będzie dobrze, ale za chwile wszystko powraca. Próbuję wmawiać sobie, że jest wszystko pod kontrolą, że jestem zdolna itd ale te pesymistyczne myśli są bardzo głęboko we mnie wbite. Czasami jak uda mi się uśpić mój brak wiary w siebie jest ok ale wystarczy jeden malutki błąd albo jak ktoś powie “to będzie trudne” – od razu nachodzi mnie strach, myśl “nie dam rady” i znowu się dołuję. Jest mi bardzo ciężko. Już nawet mój nieatrakcyjny wygląd przestał mi przeszkadzać tak bardzo jak ta myśl, że nie dam rady. Niby wiem, że wszystko jest dla ludzi i wszystko da się ogarnąć ale nie potrafię wyprzeć z mózgu tych złych myśli. Walcze ze swoimi myślami ale jak narazie jestem przegrana. Teraz przeczytałam jakieś notki z tej strony, przez moment poczułam w sobie siłę i chęć do walki, następnie napiłam się herbaty usiadłam i znowu DÓŁ. DÓŁ. DÓŁ. DÓŁ. Wszyscy wokół mnie realizują się jakoś, są szczęśliwi a ja wegetuję. Ostatnio ktoś mi powiedział, że ciągle porównuję się do innych ludzi, i że powinnam mierzyć siebie swoją miarką. Ale jak ? Nie potrafię. Dodam, że w moim najbliższym otoczeniu dalej są i będą osoby które nie wierzą we mnie. Jest słabym człowiekiem.

    Reply

    • Sylwia
      30 grudnia 2012 @ 11:18

      Witam 😉 właśnie przeczytałam Twój wpis i przypomniałam sobie jak sama patrzyłam na siebie przez pryzmat osób nie zawsze mi przychylnych co powodowało, że nie byłam w stanie uwierzyć, że jestem wyjątkowa i zasługuję na coś lepszego. Jednak pewnego dnia trafiłam na tą stronę i dzięki niej zaczęłam się rozwijać i spojrzałam na otoczenie inaczej. Musisz pamiętać, że TY JESTEŚ WYJĄTKOWA, NIEPOWTARZALNA I NIE MA DRUGIEJ TAKIEJ OSOBY JA TY !!!!!!! Dlatego nie można porównywać się z innymi bo zawsze znajdzie się ktoś lepszy w tej czy innej dziedzinie, należy doceniać SWOJE SUKCESY nawet te najdrobniejsze i się nimi cieszyć. Praca nad sobą jest długą drogą, którą pokonuje się drobnymi kroczkami ale warto zacząć nią kroczyć. W pracy nad swoim rozwojem osobistym wiele daje medytacja i pozytywne afirmowanie siebie i swojego życia + wizualizacja. Znalazłam również stronę http://www.omsica.pl/blog/ – blog jest inspirujący. Nie wiem czy mogę polecać takie strony ale naprawdę warto poczytać zamieszczane tam teksty. Pamiętaj każdy popełnia błędy (błędów nie robi ten kto nic nie robi) i to właśnie człowiek uczy się na błędach i ważne jest umieć wyciągać z nich wnioski. Nikt nie jest perfekcyjny we wszystkim i pozwól sobie na błędy bo z każdej sytuacji jest wyjście. Co nas nie zabije to nas wzmocni. Rozpisałam się ;)))) tak więc na NOWY 2013 ROK życzę TOBIE WIELE WIARY W SWOJE MOŻLIWOŚCI, PRZEKONANIA O SWOJEJ WYJĄTKOWOŚCI, SIŁY W ŁAPANIU ŻYCIA ZA ROGI I NIE PODDAWANIU SIĘ W DĄŻENIU DO WYZNACZONYCH CELÓW ŻYCIOWYCH, BEZ WZGLĘDU CO MÓWIĄ INNI, PRZECIEŻ SAMA WIESZ CO JEST DLA CIEBIE NAJLEPSZE !!! KAŻDY CZŁOWIEK ZASŁUGUJE NA WSZYSTKO CO NAJLEPSZE. POWODZENIA TRZYMAM KCIUKI ;)))

      Reply

      • Pesymistka
        9 listopada 2013 @ 01:20

        Dziękuję Sylwio! Twoje życzenia dla mnie na nowy rok – spełniły się. Długo nad sobą pracowałam; całymi dniami rozmyślałam nad swoim zyciem, jego wartością i doszłam do wniosku, że jeśli nigdy nie wyeliminuje ludzi notorycznie umniejszających moje zdolności i krytykujących każde posunięcie – nie będę szczęśliwa. NIe mieszkam już z toksyczną rodziną, odcięłam się także od ‘przyjaciółki’ która – co dopiero teraz widzę – miała bardzo negatywny wpływ na moje myślenie (zawsze podkreślała, że jest o de mnie lepsza). Nie mogę powiedziec, że już jestem ‘wyleczona’ z kompleksów, ale jest zdecydowanie lepiej. Stałam się pewna siebie – pewna jak nigdy dotąd! W tym roku poznałam mnóstwo fajnych ludzi, którzy polubili mnie taką jaką jestem. usłyszałam nawet, że jestem jedyna w swoim rodzaju. Nowi znajomi zaakceptowali i polubili te cechy charakteru,które moje stare otoczenie uważało za złe. Jestem szczesliwa. Rozwijam skrzydła. Dopiero teraz czuję, że oddycham pełną piersią. Delektuje się życiem, każdą minutą dnia, rozwijam swoje zainteresowania, jestem aktywna, nie żyję przeszłością gdyż się od niej odcięłam, polubiłam swoje niedoskonałości, działam na rzecz społeczeństwa, i przede wszystkim – -POMAGAM INNYM. Od razu potrafię poznać, kto jest na tym etapie co ja kiedyś. Pozwalam się takiej osobie przy mnie otworzyć. Nie przytłaczam nikogo moją osobowością, nie narzucam stylu życia ani myślenia. Ludzie mogą na mnie liczyć. Rozmowy z innymi ludźmi w depresji leczą także mnie. Skupiam się na moich uczuciach, emocjach, myślach. Sorry, że się rozpisałam, i że tak chaotycznie ale bardzo lubię od jakiegoś czasu nawijać o swoich przemyśleniach.
        Pozdrawiam i życzę powodzenia innym w odnalezieniu prawdziwego siebie

        Reply

        • Sylwia
          17 listopada 2013 @ 20:30

          Witam 😉
          Ogromnie się cieszę, że odmieniłaś swoje życie i nastawienie przede wszystkim do samej siebie 😉 pozostaje mi życzyć Tobie kolejnych sukcesów w poznawaniu siebie oraz radości z każdego dnia, z każdej przeżywanej chwili. Dzięki, że napisałaś i podzieliłaś się swoimi doświadczeniami. Pozdrawiam serdecznie 😉
          Sylwia

          Reply

  61. Pesymistka
    28 grudnia 2012 @ 23:01

    jestem* słabym człowiekiem

    Reply

  62. mała
    17 lutego 2013 @ 17:56

    Nie umiem cieszyć się życiem. Nie wiem czego tak naprawdę w życiu chcę. Ciągle jestem z czegoś niezadowolona. Nienawidzę sama siebie. Nie jestem szczera z ludźmi. Nie umiem wybaczać sama sobie popełnionych błędów. Nie umiem ich naprawiać. Nie wiem jak ktokolwiek może ze mną przebywać i mnie lubić-bo ja sama nie mogę. Psuje najważniejsze relacje w moim życiu bo jestem zestresowana, nie umiem sobie odpuścić i wyluzować. Nie umiem wczuć się w drugiego człowieka, mam głupie rady. Każda porażka czy niepowodzenie powoduje że przestaję wierzyć że zamierzony cel się uda i się poddaje. Uciekam. W tym jednym jestem mistrzem. W uciekaniu od problemów.

    Reply

    • Odkrywca
      18 lutego 2013 @ 22:14

      Witaj,
      nazbierało się tego troszkę w koszu po Twoim wpisie, ale ważne, że sama to zobaczyłaś i w pewnym sensie uwolniłaś to z siebie.
      Jeśli chcesz to zmienić,pozbyć się balastu, przestać siebie nienawidzić – zapraszam na warsztaty. Szczegóły znajdziesz na https://takchcezyc.pl/warsztaty/
      Pozdrawiam,
      Piotr

      Reply

  63. Katarzyna
    2 marca 2013 @ 20:46

    Witam Was serdecznie
    Moim teraźniejszym problemem jest to, że pomimo tego iż mam pracę w sieciowym sklepie i zarabiam 1200 bez ubezpieczenia bez urlopu czy chorobowego, nabawiam sie wiele stresu to studiuje. Musiałam wziąść dziekanke ze względu na sytuacje finansowa ale wiekszym powodem jest to że mi się już po prostu nie chce robić tego czego oczekują ode mnie inni tego co oni chcą sobie rękompesować moim życiem i kierunkami jakimi obrałam w życiu. Moje życie nie jest aż takie straszne i nie zamieniłabym się z nikim gdyż zostają wspomnienia ludzie itd. ale wkurza mnie to niesamowicie że niby mogę liczyć na bliskich a jednak ich reakcja na dziekanke była tragiczna wszyscy ze mnie drwią obarczają tym mojego narzeczonego że to on ponosi za to winę bo mnie nie wspiera utraciłam dobry kontakt z jedną siostrą teraz tylko w sklepie ją obsłużę albo na jakiś rodzinnych spotkaniach powiemy sobie czesc, teraz ta 2 siostra jak się dowiedziała o studiach to samo groziła nam że lepiej żeby Mojego narzeczonego nie spotkała bo mu powie co o nim myśli, mama ciągle błaga żebym wróciła a ja mam tego dosyć. Chcę po prostu zacząć sobie układać życie bez ingerencji innych dobrze wiem co jest dla mnie dobre chociaż wiem że porzucenie studiów to będzie mój błąd w życiu ale mam taką potrzebę i nic na to nie poradzę. Dobrze że jeszcze mogę liczyć na mojego partnera chociaż też mnie nie popiera z tą decyzją ale mówi że będzie za mną stał choćby nie wiem co tak samo jak moja babcia tata też nie chce mi układać życia a reszta się uparła i ciągle mi dogryzają. czasami mam taką ochotę uciec gdzieś na łakę pełną kwiatów spojrzeć w błękitne niebo i powiedzieć sobie teraz masz czas dla siebie korzystaj z tego ! ale nie potrafię…

    Reply

  64. Piotrek od Gerelaxis
    2 maja 2013 @ 23:36

    Ja zawsze narzekałem na brak czasu na wszystko (a prawdą jest, że miałem go w zanadrzu), teraz robię taki dziwny test. Jak nie mam na coś faktycznie czasu i wydaje mi się, że mam zawalony dzień, telefony dzwonią z każdej strony, to wyciszam się, robię kawkę, odchodzę od pracy i nagle okazuje się, że wszystko się ładnie układa. Z narzekaniem jest tak jak z kłamstwem – często powtarzane, wchodzi w krew i staje się prawdą. Jeśli powtarzasz sobie coś często i ciągle się z tym utożsamiasz, to Twoja podświadomość dostaje schemat, którego się kurczowo trzyma – musisz złamać ten schemat!

    Reply

    • Odkrywca
      3 maja 2013 @ 11:56

      Zgadzam się z Tobą i co do przerwy na kawe i odejścia na chwilę od tego, co wydaje się sztormem na morzu; i co do narzekania.
      Nic tu nie dodam, bo wszystko zostało napisane, za co też dziękuję:)

      Reply

  65. ula
    11 września 2013 @ 16:12

    wyporowadzka do innego kraj za miloscia i sie zaczelo;ze nigdy nie naucze sie jezyka,ze jak sie naucze to szybko zapominam,ze nie moge swobodnie z ludzmi rozmawiac,ze chce wracac do polski bo nie czuje sie tu dobrze,nie wiem jak przestac

    Reply

  66. urodzona pesymistka
    13 września 2013 @ 08:28

    Mam dobrą mało-płatną prace, małe mieszkanie(na kredyt), piękna zdrowa córkę (której nie chce się uczyć). Byłego męża, który jest dupkiem. Partnera który mnie kocha, a który doprowadza mnie do szału. Czuje się bezużyteczna, smutna, zła, sfrustrowana, nieszczęśliwa i ciągle zmęczona. Mija 5 lat i znów jestem w tym samym punkcie tylko trochę starsza i bardziej przerażona samotnością. Brak odwagi lub zwykłe lenistwo, z którym nie umiem i już chyba przestałam walczyć, ograniczam się do niezbędnego minimum żeby z głodu domownicy nie popadali i nie zabili się o własne śmieci. Nie tą chciałam być, nie tak chciałam żyć. Chciałabym żeby mi się chciało………i chciałabym mniej myśleć. Ciągle się zagalopowuje myśląc, że mi się coś od życia należy….

    Reply

  67. Sylwia
    26 października 2013 @ 19:32

    Tak siedzę sobie i zastanawiam się dlaczego to mnie wciąż spotyka. Jak ludzie są w potrzebie to pomagam im jeżeli mogę natomiast gdy oni odbijają się od przysłowiowego dna robią się opryskliwi, zarozumiali i tak trudno mi z nimi nawiązać nic porozumienia. Od ponad roku pracuję nad sobą i zastanawiam się dlaczego przyciągam do swojego życia osoby które mnie wykorzystują i później zachowują się tak ,że sama się od nich odsuwam, ponieważ ich towarzystwo mnie męczy, frustruje … Zastanawiam się czy jest sens pomagania i wspierania innych jeżeli oni są mili, pomocni jak tylko czegoś ode mnie potrzebują,” interesowność to ich pierwsze imię”. To błędne koło z przeszłości powraca cyklicznie a ja zastanawiam się gdzie popełniam błąd czy może zbyt wiele oczekuję od innych bo słowo “dziękuję” też nie wychodzi z ich ust.

    Reply

  68. Odkrywca
    27 października 2013 @ 21:20

    Sylwio,
    nie mnie mówić Ci, co powinnaś, a czego nie powinnaś w takiej sytuacji zrobić. Tym bardziej, że to kosz narzekań, gdzie wszystko ma zostać i rozpuścić się w niebycie (niestety nie jest to jednoznaczne ze zniknięciem tego z Twojego życia).
    Pozwól, że tylko podpowiem coś, co może Ci się przydać i co może być warte zastanowienia: skup całą uwagę na sobie, na pomaganiu sobie, na byciu najlepszą dla siebie. Inni na drugim, czy dalszym miejscu. Nie chodzi o skrajny egoizm, ale o wyjątkową i głęboką miłość do siebie.
    Jednocześnie znajdź książkę “Powrót do swego wewnętrznego domu” (John Bradshaw), dzięki której na nowo nawiążesz kontakt ze swoim wewnętrznym dzieckiem. Myślę, że tu możesz znaleźć odpowiedzi na wiele ważnych dla Ciebie pytań. Również na te, które zadałaś w swoim komentarzu.
    Pozdrawiam i życzę odkrycia prawdy o sobie i swoim życiu i wypełnienia tego wszystkiego prawdziwą, czystą i piękną bezinteresowną miłością:

    Reply

  69. Zakochana w życiu!
    19 listopada 2013 @ 20:15

    Mam dość mojej siostry,która wiecznie robi mi na złość. Dołuje mnie i myśli, że jest we wszystkim najlepsza, a to wcale nieprawda. Mówi, że nie jestem dobą osobą chociaż bardzo sie staram.Co więcej mam dość zachowania swojego byłego, do którego nareszcie nic nie czuje. On dokucza mi i próbuje uprzykrzyć życie, tylko dlatego ze dalam mu kosza. Dlugobylam w nim szalenczo zakochana ale teraz mam go dosc. skacze z kwiatka na kwiatek i w ogolenie szanuje dziewczyn, ani bylych ani swojej obecnej. Zdradza ja na kazdym kroku! Ostatnio wepchnął język do ust mojej ukochanej przyjaciółki! Fuuj,nie dobrze mi się robi jak na niego patrze. Na dodatek dziewczyny z mojej klasy sa czasm tak wredne ze trudno tam wytrzymac, nie chce nic do nich miec, ale ich wredota przchodzi wszelkiei granicee!!! Uff jak dobrze było to z siebie zrzucić, dziękuje :**

    Reply

  70. Piąta Strona Świata
    25 listopada 2013 @ 23:04

    Mam dosyc tego jak mama mowi mi co mam robic, jak chce kierowac moim zyciem, jak do wszystkiego sie wtraca, nie patrzac na to co ja czuje…

    Reply

  71. pesymistka
    30 listopada 2013 @ 23:25

    Wkurza mnie, że ludzie wykorzystują moją wrodzoną dobroć i chęć niesienia pomocy. Dasz palca – chwycą całą rękę. W poniedziałek kilka ważnych sprawdzianów pisemnych na studiach, kolezanka szaleje na zabawie andrzejkowej kilkudniowej, ja siedzę nad książkami. W poniedziałek usłyszę : Weźźź daj spisaać, bo ja wiesz nie miałam kiedy. Jak być niezalezną i jednoczesnie miec prawdziwych przyjaciół? ;c

    Reply

  72. reni69
    8 grudnia 2013 @ 22:54

    Stoję na skrzyżowaniu życiowych dróg, nie widzę żadnych drogowskazów i kompletnie nie wiem w którym kierunku iść dalej.
    Jestem po rozwodzie, moja firma (kiedyś dobrze prosperująca) stoi na granicy bankructwa, straciłam płynność finansową, mamy zimę, nic mi się nie udaje ostatnio, cały czas mam pod górę.itd. Już po prostu nie mam siły.
    Jedyne światełko w tunelu jakie mam to moje mądre, wspaniałe, dorosłe już córki, z których jestem dumna i partner, najcudowniejszy człowiek pod słońcem, który od trzech lat mnie wspiera i jeszcze nigdy nie zawiódł.
    Ale czy to wystarczy do pełni szczęścia? Ja wolę dawać niż brać, a jest obecnie dokładnie odwrotnie.

    Reply

  73. reni69
    11 grudnia 2013 @ 23:35

    Mamy za pasem Święta Bożego Narodzenia,czas który uwielbiam, a mimo to mój podły nastrój doprowadza mnie do rozpaczy. Jak mam się pozbyć tego ciężaru, który tkwi w środku, jak wyrwać z korzeniami to, co paraliżuje i ogranicza? Od czego zacząć? Gdzie nie spojrzeć, tam ściana. Jak rozwalić ten mur gołymi rękoma?

    Reply

  74. zakochana w życiu!
    7 stycznia 2014 @ 19:24

    Ostatnio bardzo denerwuje mnie pewna dziewczyna. Zachowuje się po prostu jak kobieta lekkich, bardzo lekkich obyczajów. Pozwala się dotykać chłopakom i w ogóle. Nie ruszało by mnie to tak gdyby nie wchodził w gre mój przyjaciel, którym jestem od jakiegoś czasu totalnie zauroczona, ale ona wszystko psuje. Cały czas zabiera mu czas, do tego ten jej sztuczny uśmieszek grrrrr. Jeszcze agnieszka i andżelika. Denerwują mnie cały czas. Szczególnie Agnieszka. Zabrały Julce papierosa, wiec podeszlam do nich i powiedzialam zeby jej go oddały a one zaczęły na mnie po prostu najeżdżać. Jeszcze te głupie plotki ze spalam z chlopakiem, z którym w życiu nie rozmawiałam… Dziecinada 🙁 nie rozumiem o co im chodzi, uwzieli sie na mnie 🙁 a przeciez ja nigdy nie chcialam nic nikomu zrobić. Wybaczam kasi i marze o tym zeby ona chciala wybaczyc tez mi :(( to możliwe, jesli sie tego bardzo chce, a ja bardzo bym chciala. Byla moja przyjaciolka, zawsze, od poczatku gimnazjum, moze jej tez jest ciezko. Ochhh jak dobrze ze moglam to z siebie zrzucić, dziekuje :**

    Reply

  75. patryk
    26 stycznia 2014 @ 19:46

    siedza we mnie jeszcze stare schematy narzekania i robienia z siebie ofiary ,zostawiam to w pizdu tutaj .

    Reply

  76. ewa
    17 maja 2014 @ 19:12

    Wrzucam tu to, to i to.. i jeszcze kilka różnych takich tam.. Zaczynam cieszyć się życiem 🙂

    Reply

  77. Kamila
    11 sierpnia 2014 @ 23:13

    Od dzisiaj zmieniam swoje życie. Zostawiam tu problemy rodziców- od teraz to nie są moje problemy i całe skrzywdzenie z dzieciństwa. Wszystkie choroby i całe gówno. Teraz życie będzie lepsze!!!

    Reply

  78. bez nazwy
    30 października 2014 @ 10:04

    Zyje w ciagłym stresie. Ciagna sie za mna problemy rodzicow, nie potrfagie sie od nich odciac nawet kiedy jestem na drugim koncu swiata. Chłopak nie daje mi spokoju a jedynie ciagla dawke wrazen. Chce w koncu stabilnosci, spokoju, bezpieczenstwa. Doscy mam zastanawiania się czym mnie jutro “zaskoczy”. chce miec czas na swoje sprawy, pragnienia a nie tylko zaspokajanie go by sie nie zdenerwował. Chce zyc w spokoju.

    Reply

  79. nazwa
    1 listopada 2014 @ 22:36

    Dosyc juz tego stresu, strachu przed przyszłościa. Chłopak ciagle daje mi hustawki nastroju. Kazdeo dnia boje sie być sobą! chce byc soba. moc cieszyc sie kiedy chce, krzyczec kiedy chce, wkurzac sie kiedy chce ! i juz, moge to zrobic własnei teraz ! wszystko czego chce !

    Reply

  80. pyśka
    29 lipca 2015 @ 01:09

    zostawiam za soba stres i negatywne nastawienie do zycia i brak wiary w siebie ..i wszystkie niepowodzenie zostawiam zla energie
    .

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Captcha *Captcha loading...