Dlaczego to krzyż został wybrany na symbol chrześcijaństwa

Byłem niedawno w okolicy, w tzw miejscu mocy przy kaplicy stojącej w polach.  Nie wiem czemu, ale patrząc na krzyż wieńczący szczyt niewielkiej budowli, pojawiło się pytanie:

czemu to właśnie krzyż stał się symbolem chrześcijaństwa?

Wiem, że to pytanie pojawia się od czasu do czasu w dyskusjach, ale czy nie ma tu choć cienia logiki?

Gdybym miał wybierać, dla mnie dużo bardziej trafnym symbolem chrześcijaństwa byłby np. pusty grób, serce, gołębica w promieniach światła, jakiś symbol zwycięstwa. To dużo bardziej budujące, motywujące, pokazujące radosną stronę życia.

Zamiast ponad 40 dni umartwienia, zrobiłbym 3 dni. Maksymalny nacisk położyłbym na huczne świętowanie Zmartwychwstania, które w praktyce jakoś blado wypada przy Wielkim Poście…

To tylko moje wolne od dogmatów myśli, z którymi można, aczkolwiek niekoniecznie trzeba się zgadzać…

Krzyż to próg, przez który wielu do dziś nie przeszło

Od lat stoją obok tego, co dzieje się w kościele i choć wciąż formalnie jestem jego częścią, to nie czuję już tego połączenia, co kiedyś. Zbyt wiele nas różni i za dużo po drodze było zgrzytów. Dawniej nie widziałem sprzeczności, których całkiem sporo w nauczaniu. Praktyka życia wierzący, nie idzie w parze z tym, co zapisane jest w biblii. Pasterze błądzą coraz częściej i co gorsza, prowadzą za sobą niczego nie świadome owieczki.

Z czasem też zaczęło mi brakować prawdziwej miłości do wszystkich ludzi, a nie tylko do wybranych. W obecnych czasach, widać to jeszcze bardziej, gdy zamiast akceptacji, zrozumienia i właśnie owej miłości, osoby innej orientacji seksualnej, nie tylko wyrzucane są poza nawias kościoła, ale też piętnowane i szkalowane. I gdzie w tym wszystkim jest Bóg, który jest czystą i bezwarunkową Miłością? Jeśli nie ma go w sercu tych, którzy uważają się za Jego wyznawców, to wszyscy wciąż stoją pod krzyżem. Nikt nie przeszedł przez grób do zmartwychwstania. Jak nie to było najważniejsze, ale poczucie bycia lepszym i mądrzejszym, niż sam Bóg.

Krzyż jest symbolem chrześcijaństwa, ale nie tego według mnie chciał Jezus.

Tak naprawdę krzyż był symbolem śmierci, a Jezus przyniósł ludziom nowe życie, w miłości, wolności i prawdzie. I wątpię by chciał, żeby chrześcijanie wciąż skupiali na tym narzędziu zbrodni swoją uwagę. Ciekawe, czy gdyby został zabity pistoletem, stałby się on symbolem obecnym w każdej świątyni? Co na to wszystko powiedzieliby zabójcy? Czy byłoby to czymś absurdalnym?

Nie lubię bezmyślnego życia, więc kiedy uświadomiłem sobie, że kościół katolicki daleki jest od mojej wizji miłości, Boga, prawdy i wolności, postanowiłem odejść. Nie odszedłem od Boga. Wciąż żyję w Nim i z Nim, otoczony opieką Jego Aniołów, Istot Światła. Bóg od zawsze prowadzi mnie, zostawiając znaki na mojej drodze. I choć czasem nie rozumiem tego, co dzieje się w moim życiu, to ufam, że wszystko ma sens. W życiu bowiem nie ma przypadków i wszystko dzieje się po coś. Przynajmniej w moim.